S

S

MA

Premium Sound

MIP

Polpak

niedziela, 15 października 2017

DAC iFi nano iOne - zapowiedź testu




Krakowski dystrybutor Camax na początku tego tygodnia przysłał mi na testy nowy DAC iFi nano iOne (zobacz TUTAJ). To małe i dość niepozorne urządzenie jest prawdziwym herosem jeśli chodzi o wielofunkcyjność. To przede wszystkim pełnowartościowy przetwornik cyfrowo-analogowy (na kości Burr-Brown) obsługującym (chyba) wszelkie dostępne formaty - włączając w to natywne DSD 256. Co istotne, dostęp do DAC może przebiegać dwoma sposobami: klasyczną, czyli przewodową drogą (via gniazda USB lub Toslink/koncentryczne) albo drogą bezprzewodową za pomocą transferu łączności Bluetooth wykorzystującego bezstratne kodeki aptX i ACC. Maluch bez problemu obsługuje też Google Chromecast. Jest również wyposażony w wyjście cyfrowe S/PDIF w związku z czym może pełnić rolę konwertera USB - S/SPIF. Ale to nie wszystko. "Wpakowano" weń mnóstwo patentów opracowanych w firmie-matce, czyli w Abbingdon Music Research (AMR). To układ zasilania USB z technologią "Active Noise Cancellation" - aktywnej redukcji szumów dla osiągnięcia jak najmniejszych zakłóceń (zmierzony poziom szumów jest około sto razy niższy, niż przy zastosowaniu typowego filtra); jest także galwanicznie izolowane wejście/wyjście S/PDIF; jest wreszcie, przetransportowane z referencyjnego odtwarzacza AMR DP-777, wejście wysokiej rozdzielczości na tranzystorach FET z femto precyzyjnym przetaktowaniem zegara. To wszystko powoduje, że iFi nano iOne (jak określa go producent) jest: "Uniwersalny. Kompaktowy. Kompletny".

Przypiąłem iFi nano iOne do mojego dyżurnego wzmacniacza Hegel H160. Jako donor sygnału Bluetooth wykorzystam iPad Air 2. Przepuszczę przezeń także sygnały cyfrowe pochodzące ze streamerów Pioneer A-70AE i Auralic Aries Mini. Zapraszam do lektury testu za kilkanaście dni.









sobota, 14 października 2017

Kolumny bipolarne Definitive Technology BP9060


Definitive Technology BP9060 z modułami A90 (zdjęcia z mat. producenta)

Wstęp
Gdzieś w połowie września białostocki dystrybutor Rafko dostarczył do mnie amerykańskie kolumny Definitive Technology BP9060 (zobacz TUTAJ). Nie są to zwykłe kolumny pasywne, ani nawet typowo aktywne. To kolumny hybrydowe - bipolarne pasywne z wbudowanym subwooferem aktywnym. Czyli grają "do przodu", do "tyłu", a także zieją prądowym basem. Nieczęsto taką głośnikową "chimerę" można spotkać, ale dla Definitive Technology to codzienność. Od lat firma specjalizuje się w produkcji kolumn bipolarnych dodatkowo wspieranych wewnętrznym aktywnym układem głośników basowych. Model BP9060 to stosunkowo nowe konstrukcje, pojawiły się na rynku w okolicy połowy zeszłego roku. Nie ukrywam, że od razu mnie zaciekawiły, tym bardziej że kilka razy miałem już do czynienia z hybrydami kolumnowymi Definitive Technology (czytaj testy TUTAJ). Atomowe uderzenie wysokogatunkowego basu połączone ze świetną ogólną czytelnością muzyki wraz z hektarową przestrzenią.

Definitive Technology
Jako że na Stereo i Kolorowo już kilkukrotnie opisywałem kolumny amerykańskiej firmy Definitive Technology, przypomnę jedynie najważniejsze o niej informacje. Przedsiębiorstwo centralę główną ma w stanie Maryland, w miejscowości Owings Mills będącym obszarem niemunicypalnym miasta Baltimore. Definitive Technology jest bardzo znane na rynku amerykańskim, a jej produkty znajdują się pośród najlepiej sprzedających się w USA. Firma od wielu lat wytwarza innowacyjne kolumny i głośniki; posiada wiele różnorodnych patentów na konstrukcje i rozwiązania techniczne, które w wielu przypadkach są wyjątkowe lub rzadko spotykane w kolumnach innych producentów. Definitive Technology powszechnie montuje w kolumnach np. głośniki bi-polarne lub membrany bierne (na górnej, poziomej ściance, czy z boku, etc). Wytwarza też tzw. kolumny hybrydowe, czyli zaopatrzone równolegle w głośniki pasywne i aktywne. Od kilku lat produkowane są też tu słuchawki (kilka modeli). Godnym podkreślenia jest fakt, iż przedsiębiorstwo z Baltimore dostarcza nagłośnienie do futurystycznych samochodów Tesla...

W zeszłym roku przedsiębiorstwo zaprezentowało nową serię BP9000. Przynależą do niej BP9020, BP9040, BP9060 oraz BB9080, a także opcjonalne moduły A90 (specjalne nakładki na kolumny). Warto jednak przypomnieć, że historia modeli BP (BP to skrót od bi-polar) sięga roku 1991 kiedy to wprowadzono do sprzedaży pierwsze kolumny bipolarne oznaczone jako BP10. Stały się zresztą światowym przebojem i są sprzedawane aż do dzisiaj (!).

Wrażenia ogólne i budowa
Nie muszę pisać, że kolumny dostarczane są w dwóch gigantycznych kartonach, albowiem ich gabaryty też są duże: 113 x 15,2 x 33 cm (W x S x G) przy masie 22 kg/sztuka. W pudle, oprócz samych głośników, znajdują się także aluminiowe stelaże podstaw, zestaw śrub montażowych, dwa komplety kolców (zakończonych ostrą krawędzią lub suwakiem - do wyboru), dwa przewody sieciowe, gwarancje i instrukcje obsługi. Nabywca musi we własnym zakresie przykręcić spodnią szynę/stelaż podstawy. Nie jest to czynność trudna, ale uciążliwa ze względu na dużą masę własną kolumn i brak jakichkolwiek na nich punktów uchwytu. Na szczęście robi się to tylko raz. Kolumny oczywiście po montażu podstaw i ustawieniu w planowanym miejscu należy przyłączyć do zasilania przewodami sieciowymi IEC.

Jak prezentują się BP9060? No cóż, można napisać, że typowo dla stylu Definitive Technology. Smukłe, szczupłe i eleganckie słupki obciągnięte grubą, czarną tkaniną (akustycznie obojętną) maskującą liczne zamontowane głośniki. Do takiego designu firma przyzwyczaja już od wielu lat. Nie ma tuż żadnego galanteryjnego drewnianego forniru, bo nie może być - konstrukcje są przyporządkowane tylko jednemu nadrzędnemu celowi, czyli dźwiękowi. Przy czym model BP9060 wyróżnia się tym, że jest posadowiony na aluminiowych stelażach o bardzo wysokim poziomie jakościowym. Spełniają nie tylko rolę stabilizacyjną, ale także dodają rzeczywistego szyku i uroku. Na górze skrzynek umieszczono aluminiową płytkę; jest przymocowana za pomocą magnesu. Po jej zdjęciu uwidacznia się tajemnicze gniazdo - służy do przyłączenia dodatkowego, opcjonalnego modułu zgodnego ze standardami kina DTS:X oraz Dolby Atmos (moduł nazywa się A90). Na samym dole frontów zamontowano podświetlane na biało firmowe logo "D.". Można je wyłączyć, ale moim zdaniem o wiele lepiej kolumny wyglądają z zapalonym; szczególnie efektownie prezentuje się to wieczorami.

Z tyłu, u dołu ścianki, umieszczono metalową płytkę. Na niej znajdują się różne gniazda i regulatory. Są tam dwie pary terminali głośnikowych (jedne "normalne" i drugie dla "high chanel input only"); jest też gniazdo RCA LFE, gałka regulacji wewnętrznego wzmacniacza, wyłącznik frontowego podświetlanego logotypu oraz gniazdo sieciowe IEC. Jest jeszcze suwak zmiany napięcia 110V/230V.

Co istotne, wszystkie kolumny serii BP9000 są w pełni zgodne z nowymi standardami kina domowego DTS:X oraz Dolby Atmos. Umożliwia to dodatek dwudrożnego modułu, na który składa się głośnik średniotonowy i tweeter. Przetworniki te generują dodatkowe efekty przestrzenne ponad głową słuchacza. Moduł jest opcją w modelach BP9020, BP9040 i BP9060, a w BP9080 standardem. Głośników w jednej kolumnie zamontowanych jest aż siedem. Dwa wysokotonowe, trzy średniotonowe oraz dwa duże basowe. Oczywiście, część z nich umieszczona jest z tyłu skrzynek (tweeter i śreodniotówka), a pozostałe tej kategorii - na frontach. Z kolei dwie membrany niskotonowe zamontowane są po obu bokach kolumn, na dole. Taka to nietypowa konstrukcja. 

Najważniejsze cechy BP9060
- głośniki wysokotonowe: 2 x 1 cal (2 x 25.4 mm) z kopułką wykonaną z czystego aluminium obrabianego cieplnie z ruchomą cewką i tłumieniem cieczą magnetyczną - jeden umieszczony z przodu obudowy, drugi z tyłu obudowy;
- głośniki średniotonowe: 3 x 4.5 cala (3 x 114 mm) zbudowane w oparciu o opatentowaną technologię Balanced Dual Surround System (BDSS) II generacji oraz o technologię Linear Response Waveguide dla jak najlepszego odtwarzania mikrodetali i lepszego rozpraszania fal dźwiękowych w celu uzyskania w pełni trójwymiarowej sceny muzycznej z czego jeden z tyłu obudowy;
- głośniki niskotonowe: subwoofer aktywny 10 cali (25.40 cm). Membrany pasywne: 2 membrany pasywne 10 cali (25.40 cm);
- obudowa: niskodyfrakcyjna typu Slim Designer z MDF medite o grubości 1 cala (2.54 cm).

Budowa 
- konstrukcja 3-drożna
- budowa kolumny półaktywna (wymaga wzmacniacza)
- przetworniki dynamiczne
- głośniki wysokotonowe 2 x 1 cal (2 x 25.4 mm) z kopułką wykonaną z czystego aluminium obrabianego cieplnie z ruchomą cewką i tłumieniem cieczą magnetyczną - jeden umieszczony z przodu obudowy, drugi z tyłu obudowy 
- głośniki średniotonowe 3 x 4.5 cala (3 x 114 mm) zbudowane w oparciu o opatentowaną technologię Balanced Dual Surround System (BDSS) II generacji oraz o technologię Linear Response Waveguide (dla jak najlepszego odtwarzania mikrodetali i lepszego rozpraszania fal dźwiękowych w celu uzyskania w pełni trójwymiarowej sceny muzycznej
- głośniki niskotonowe subwoofer aktywny 10 cali (25.40 cm) 
- membrany pasywne: 2 membrany pasywne 10 cali (25.40 cm)
- obudowa niskodyfrakcyjna typu Slim Designer z MDF medite o grubości 1 cala (2.54 cm)
- wykończenie obudowy Akustycznie obojętny materiał, aluminiowe elementy ozdobne, aluminiowa stopa z dwoma typami nóżek do wyboru,
- cyfrowy wzmacniacz w klasie D z procesorem 56-bitowym i Inteligentną Kontrolą Basu,
- opcjonalnie: na szczycie kolumny dwudrożny moduł Dolby Atmos / DTS:X z głośnikiem wysokotonowym i średniotonowym,
- kolumna wykonana w opatentowanej technologii bipolarnej Patented Forward-Focused Bipolar Array (FFBP)

Parametry techniczne
- impedancja 8 Ohm
- skuteczność 92 dB
- moc ciągła (RMS) 300 W
- pasmo przenoszenia 18 - 40 000 Hz
- wysokość 113.03 cm
- szerokość 15.24 cm ze stopą 27.9 cm
- głębokość 33.02 cm
- masa jednej sztuki 22 kg



Dwa komplety podkładek/kolców pod kolumny, śruby, aluminiowy stelaż postawy i instrukcja obsługi

Kolumny prawie w całości obciągnięte są czarną tkaniną akustyczną

Górna aluminiowa płytka przymocowana jest za pośrednictwem magnesów; można ją zdjąć, by nałożyć opcjonalny moduł A90


BP9060 są mało fotogeniczne - są estetyczne, ale trudno zrobić im optymalne zdjęcie


Spojrzenie na system odsłuchowy

Wrażenia dźwiękowe
Definitive Technology podłączyłem do wzmacniacza hybrydowego Pathos Classic One MKIII, potem do tranzystorowego Hegel Röst. Przewody połączeniowe to Perkune Audiophile Cables serii Elite. Źródła to przede wszystkim dwa odtwarzacze sieciowe: Auralic Aries Mini oraz Pioneer N-70AE. DAC to Pioneer U-05 i S.M.S.L. M7. Przewody połączeniowe i głośnikowe to Perkune Audiophile Cables serii Elite. Pełna lista sprzętu towarzyszącego dostępna jest na końcu niniejszego tekstu.

Tytułem wstępu. W związku z konstrukcją bipolarną BP9060 (czyli głośniki "wychodzące" zarówno do przodu, jak i tyłu skrzynek, a także na boki - głośniki niskotonowe) warto je ustawiać nieco dalej od ścian niż klasyczne kolumny. U mnie podczas odsłuchów stały jakieś 1,5 metra od tylnych ścian i około metra od bocznych. Nie żeby przysunięte blisko do ścian grały źle (sam producent nie narzuca tu żadnych restrykcji), lecz odsunięte, czyli mające wokół siebie sporo powierzchni, po prostu grają najlepiej. Mają najwięcej przestrzeni dla "oddechu" i rozpędzenia dźwięku. Dodam jeszcze, że powierzchnia mojego pomieszczenia odsłuchowego wynosi około 30 m2, lecz BP9060 zupełnie dobrze nagłośniły by i z 50 m2. Albo i więcej.

Każdy, kto miał do czynienia z konstrukcjami bi-polarnymi, wie że, mają one nieco inną "filozofię" dźwięku niż tradycyjne konstrukcje. A dodatkowo tytułowe głośniki wyposażone są jeszcze w dwa subwoofery z czterema w sumie membranami (czyli są to zasadniczo kolumny półaktywne). To musi inaczej grać niż zwykłe skrzynki. Otóż BP9060 generują tak szeroką i głęboką przestrzeń, że jest ona wręcz zjawiskowa. Holograficzna do kwadratu, a w zasadzie - do sześcianu. Scena rozkłada się horyzontalnie i wertykalnie. Dociera bardzo głęboko, układa się szeroko - ułuda 3D jest wręcz fenomenalna! Można poczuć się jak w dobrym kinie typu IMAX lub wprost jak na autentycznym koncercie. Przy czym scena nie jest jakoś sztucznie rozdęta, czy rozdmuchana. Jest równa, harmonijna i stabilna. Z precyzyjnie umieszczonymi źródłami pozornymi, które mają prawidłowe rozmiary i stabilny obrys. Z kolei samie zjawiska stereofoniczne definiowane są naturalnie i fizjologicznie. Bez popadania w przesadę, albo w niedomiar. Można napisać, że "wszystko tu gra".

Ważnym aspektem powyższego bi-polarnego dźwięku jest fakt, że kolumny nie generują ściśle określonego punktu stereo, w którym najlepiej słychać (czyli nie ma tu tzw. sweet-spotu). Ten punkt jest rozciągnięty w przestrzeni odsłuchowej, obejmuje dużą powierzchnię przed głośnikami. Umożliwia to komfortowe odsłuchy w pełnym stereo i 3D nawet sporej rodzinie siedzącej na rozłożystej kanapie, a nawet na podłodze. To jest duża korzyść Definitive Technology. Druga zaleta, to bardzo wysoka efektywność kolumn wynosząca aż 92 dB. Nie potrzeba tu więc jakiegoś superwydajnego wzmacniacza, wystarczy nawet niezbyt mocna lampa. Co więcej, przecież kolumny mają wbudowane dwa subwoofery aktywne, tudzież przy ich produkcję nie musi zanadto męczyć się wzmacniacz.

Muzyka generowana przez amerykańskie głośniki brzmi jako bardzo nasycona tonalnie, jest gęsta i masywna, a równolegle jest napowietrzona i lekka. Nic się nie zbryla, nie lepi - czuć zarówno powietrze, jak i wypełnienie dźwiękowe. Owszem, przekaz jest efektowny, bo nieźle poszerzony, dobarwiony życiem, nasączony rytmem, dociążony motorycznym basem, lecz jednocześnie swobodny i proporcjonalny. Dobrze kontrolowany i punktualny. Kiedy nastawić płytę z nagraniem koncertowym, kolumny od razu przenoszą słuchacza na prawdziwy spektakl. Fortepian ustawia się po prawej, nieco z tyłu, perkusja dobywa się z lewego boku, gitary są równomiernie poustawiane na dalszym tyle, a sekcja dęta - stoi zaraz za fortepianem. Natomiast wokalista stoi na środku pokoju i śpiewa ...jakby żywcem wykrojony z oryginalnego nagrania. Z takim przekazem typu "live" nie często można się spotkać w przypadku klasycznych konstrukcji głośnikowych, zaś dla Definitive Technology to normalka. Trzeba mieć też świadomość, że nie każdy odbiorca pragnie mieć zawsze "koncert w domu", a BP9060 inaczej niż w taki sposób nie potrafią grać. Poświęcają wyszukaną finezję i wysokie zaawansowanie dźwiękowe w ofierze przestrzenności i namacalności brzmienia. Stąd też rozgrymaszeni audiofile mogą kręcić nosem na BP9060, a koneserzy muzyki wszelakiej (a tej "live" w szczególności, uwzględniając w to też filmy) będą w siódmym niebie. Coś za coś.

Konkluzja
Amerykańskie Definitive Techology BP9060 to niezwyczajne kolumny. To wyrafinowana konstrukcja bi-polarna z aktywnymi zespołami niskotonowymi. W rezultacie dźwięk przez nie oferowany to przede wszystkim rozmach, energia, masa, holografia i życie. Perfekcyjnie koncertowa "ściana dźwięku", ale wysoce proporcjonalna i pierwszorzędnie harmonijna. Kolumny idealne do dużych pomieszczeń we władaniu zażywnych melomanów i nieprzejednanych kinomanów.

Cena w Polsce - 12 995 PLN.

System testowy
Wzmacniacze: Hegel H160 (test TU), Xindak A-06 New Edition (test TU), Hegel Röst (test TU), Pathos Classic One MKIII (test TU) oraz Cayin A-55 TP (test TU).
Kolumny: Living Voice Auditorium R3 (test TU), Studio 16 Hertz Canto Grand (test TU) i Guru Audio Junior (test TU).
Odtwarzacz CD: Musical Fidelity A1 CD-PRO.
Odtwarzacze sieciowe: Onkyo NS-6170 (test TU), Pioneer N-70AE i Auralic Aries Mini (test TU).
DAC: Pioneer U-05 (test TU), S.M.S.L. M7 oraz iFi micro iDSD Black Label (test TU).
Komputery: MacBook Apple Pro i Dell Latitude E6440.
Gramofon: Nottingham Analogue Horizon (test TU).
Wkładki gramofonowe: Goldring 1042 (test TU) i Ortofon 2M Black (test TU).
Przedwzmacniacze gramofonowe: Musical Fidelity MX-VYNL (test TU) i 1ARC Arrow SE (test TU).
Tunery: Rotel RT-1080, Sansui TU-5900, Tivoli Model One (test TU) i Luxman T-50A.
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1 (test TU).
Minisystem: Pioneer P1-K (test TU).
Słuchawki: Fostex TH-610 (test TU), Pioneer SE-Monitor5 (test TU), Fostex TH-7 (test TU), Meze 99 Neo (test TU), MEE Audio Matrix 2 (test TU) i Final Audio Design Pandora Hope VI (test TU).
Wzmacniacz słuchawkowy: Divaldi AMP-02.
Kondycjoner sieciowy: Xindak PC-200V (test TU).
Akcesoria: podstawa antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), podstawy głośnikowe Solid Tech, stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU), mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU) i krążek dociskowy do gramofonu Clearaudio Clever Clamp (test TU). 
Zatyczki do gniazd RCA Sevenrods. Zworki głośnikowe Sevenrods Speaker Jumper.




niedziela, 8 października 2017

Słuchawki Pioneer SE-Monitor5

Zdjęcie ze strony Pioneer

Wstęp
W drugiej połowie września br., od gdyńskiego dystrybutora DSV Sp. z o.o., odebrałem nareszcie nowe japońskie słuchawki Pioneer SE-Monitor5 (zobacz
TUTAJ i TUTAJ), których byłem niezmiernie ciekaw. Miałem je otrzymać do testów jeszcze przed wakacjami, ale pierwsza dostawa do Polski rozeszła się dosłownie "na pniu". No cóż, nie było rady, trzeba było czekać długie trzy miesiące. Oczywiście, SE-Monitor5 to słuchawki silnie nawiązujące do referencyjnych Pioneer SE-Master1 (czytaj test TUTAJ), albowiem wiele rozwiązań weń zastosowanych wykorzystanych zostało po raz pierwszy właśnie w tym topowym modelu. Następnie zbliżony patent użyto w średnich Pioneer SE-MHR5 (czytaj test TUTAJ). Nie ukrywam, że SE-Master1 zauroczyły mnie kompletnie, nawet chciałem je dla siebie nabyć, ale cena zaczynająca się powyżej 10 000 PLN znacząco studziła moje apetyty. A dodatkowo przecież pochodzę z Poznania…

Wrażenia ogólne i budowa
Na początek tego rozdziału napiszę, że firma Pioneer idzie jak burza. Po zrealizowaniu fuzji pod koniec 2015 r. z Onkyo i po strategicznym sprzymierzeniu z Gibson Brands/TEAC (połączonym ze wzajemnym nabyciem udziałów), uzupełnione o know-how siostrzanego TAD Labs (zobacz TUTAJ), bardzo szybko nabiera audiofilskiego wiatru w żagle. W zeszłym roku zaprezentowano flagowe słuchawki Pioneer SE-Master1, a także czerpiące z ich rozwiązań (i o wiele tańsze) Pioneer SE-MHR5 z przewodem zbalansowanym. W tym roku, jak już pisałem we wstępie, zaoferowano model średni Pioneer - SE-Monitor5 - konstrukcyjnie także mocno umocowany w referencyjnym.

Słuchawki dostarczane są w sporym kartonie, w którym znajduje się tekturowa szkatuła. Wewnątrz, w gąbkowej formie wyciętej misternie w obrys słuchawek, bezpiecznie spoczywają SE-Monitor5. Co istotne, w komplecie dostępne są aż trzy różne przewody słuchawkowe: dwa niesymetryczne (o długości 1,6 m i 3 m), podwójne, ze standardowymi złączami stereo 3,5 mm oraz jeden przewód  (1,6 m) z wtykiem stereo 4-biegunowym, 2,5 mm, pasujący do kompatybilnych odtwarzaczy DAP. W zestawie znajdują się też dwa komplety padów skórzane (założone już na muszle) oraz welurowe (w pudle). Ich piankowe poduszki na uszy zapamiętują kształt, mają regulowane zawieszki, które zapewniają stabilne dopasowanie. Oprócz powyższego, w opakowaniu jest też welurowy woreczek transportowy, przejściówka na duży jack, instrukcja obsługi i gwarancja.

Trudno Pioneer SE-Monitor5 nazwać zupełnie podobnymi do SE-Master1. Oprócz samych muszli (i to w zasadzie ich rozmiarów, zewnętrznych pierścieni i padów), pozostałe części są inaczej wykonane, choć utrzymane w analogicznej stylistyce. Design i fizjonomia to najwyższy poziom słuchawkowego wyrafinowania. Okrągłe muszle są szerokie i głębokie (10 x 4 cm), wewnątrz zaopatrzone w grube klinowe pady z "inteligentną" gąbką zapamiętującą kształt czaszki użytkownika. W komplecie są dwie pary padów (welurowe i skórzane). Muszle w całości wykonane są z metali - boczne pierścienie to duraluminium (od góry wywierconych jest tam po pięć otworów wentylacyjnych); zewnętrzne pokrywy to stop aluminium z magnezem, powierzchniowo anodowane na czarny mat. Zaś centralne pierścienie muszli pokryte są czystą miedzią - bardzo efektownie to wygląda (miedzią pokryte są także wszystkie tuleje wtyków słuchawkowych). W połowie powierzchni muszli słuchawki są "trzymane" przez szerokie duraluminiowe widełki wieszaków łączące się w sztywne szyny, które są jednocześnie suwakami do regulacji obwodu pałąka. Szyny te suwają się w dwóch trzpieniach umieszczonych po dwóch stronach pałąka. Wykonane są z czarnego, twardego tworzywa sztucznego (w SE-Master1 to wysokogatunkowe duraluminium). Bo bokach mają umieszczone tabliczki z logo "Pioneer". Szyna pałąka jest rozdwojona, w całości powleczona skórką, od spodu z dodatkową gąbką.

Wartym podkreślenia jest fakt, iż SE-Monitor5 dostarczane są z aż trzema (!) zestawami wymiennych kabli audio - 1,6 m i 3 m dla konwencjonalnych, niesymetrycznych wyjść audio (z użyciem 3-biegunowych złączy 3,5 mm), a także 1,6-metrowa wersja przewodu specjalnie do zbalansowanego dźwięku   (4-biegunowe, złącze 2,5 mm). Przewody są pojedyncze, splecione na całej długości. Wszystkie kable (z drutu OFC Litz) są pokryte czarnym tkanym oplotem w celu zapobiegania zakłóceniom elektromagnetycznym. Wykonanie przewodów jest rewelacyjne. Wtyki zaopatrzone są miedziane tuleje. Konektory są oczywiście złocone.

Pioneer informuje, że w SE-Monitor5 zaimplementowano najnowszy przetwornik z organicznych nanowłókien celulozowych (konstrukcja cross-free), co jest połączeniem światów biologii i technologii. Podstawą tego przetwornika (o przedziale częstotliwości 5 - 85 000 Hz i średnicy 55 mm) jest pulpa drewniana przetworzona do nanoskali, zaś sam sterownik stworzono w celu zapewnienia pełnej wierności przy słuchaniu muzyki. W słuchawkach zastosowano innowacyjne technologie i rozwiązania, a także specjalnie dobrane materiały - np. użyto technologię dyfuzora, jak i płynną strukturę zawieszenia, co ma całkowicie eliminować zniekształcenia. Do konstrukcji muszli zamiast tworzywa sztucznego zastosowano bardzo sztywny materiał ze stopu magnezu - ma to zwalczać rezonanse. Główne komory wyposażono w wyprofilowane dyfuzory, których zadaniem jest rozpraszać ciśnienie akustyczne na podłączone "podkomory", w których znajdują się ujścia. Taka budowa ma obniżać ciśnienie akustyczne za sterownikiem, zapewniając naprężony, czysty i dobrze zdefiniowany bas. Opatentowana aranżacja komory Double Headphone Chamber obejmuje także powiększoną komorę główną z wentylowanymi podkomorami (zapewniając zwarty bas), podczas gdy kosze przetworników o konstrukcji „Full Basket” ze stopów magnezowych (przy użyciu śrub, a nie kleju) zapewniają stabilne mocowanie przetworników w słuchawkach.

Ergonomia
Słuchawki nie są lekkie, ich masa zahacza o pół kilograma, a dokładnie to 480 gram (bez kabla). Tyle mniej więcej ważą magnetostaty, ale Pioneer to konstrukcje stricte dynamiczne. Od razu napiszę więc, że duża masa SE-Master5 nie jest żadnym problemem użytkowym. Dzieje się tak dźwięki inteligentnej konstrukcji zarówno pałąka, jak i padów. Pady są wycięte na kształt klinów, na całej swej powierzchni osiadają zatem na kościach czaszki (dookoła uszu) tym samym równomiernie rozkładając ciężar. Trzecim punktem podparcia są miękkie poduszeczki pałąka, które z kolei przenoszą ciężar na sklepienie czerepu czaszki. W taki sposób w każdym punkcie styczności nacisk jest więcej niż umiarkowany. Oczywiście, samej masy 480 gram to nie znosi, ale w dużym stopniu przenosi ją z czaszki na stawy i mięśnie szyi. A to jest do zniesienia nawet na dłuższy dystans czasowy. W rezultacie słuchawki nie cisną, nie uwierają, nie ciążą. Komfort użytkowania oceniam na stopień doskonały (ale jeszcze nie na celujący).

Dodatkowo ergonomię użytkowania zwiększają aż trzy różne wymienne kable o długościach 1,6 m i 3 m. Ich struktura, budowa oraz zewnętrzna tkana powłoka są bardzo przyjazne. Ani nie plączą się, ani nie mikrofonują podczas "szurania" po odzieży.  Jedyne, do czego można się przyczepić, to brak przewodu zakończonego dużym jackiem 6,3 mm. Wszystkie zaopatrzone są fabrycznie we wtyki 3,5 mm, dodano doń jedynie adapter 3,5 mm - 6,3 mm. Ten brak uważam za minus.

Specyfikacja techniczna
• Przetworniki: Dynamiczne
• Konstrukcja obudowy: Zamknięte
• Impedancja: 40 Ohm
• Skuteczność: 99 dB
• Pasmo przenoszenia: 5 - 85 000 Hz
• Jakość kabla: OFC Litz
• Długość przewodu:   
- 1.6 m
- 3 m
• Typ wtyku:    
- 3.5 mm mini jack
- 2.5 mm
• Typ wtyku: Prosty
• Rozmiar przetwornika: 50 mm
• Opatentowana aranżacja komory Double Headphone Chamber
• Poduszki z pianki 3D z pamięcią kształtu


Opakowanie

Efektowna szkatuła

Bezpieczny sposób pakowania

Ponadstandardowe wyposażenie

Trzy komplety przewodów słuchawkowych, w tym jeden zbalansowany



Piękna robota!

Doskonały przewód słuchawkowy 1.6 m

Wieszak i szyna wykonane są z lekkiego duraluminium




Duraluminium, stop magnezu, stal i miedź...

Pady wycięte w kształt klina

Na górze obu muszli widoczne jest po pięć otworów wentylacyjnych

Luksusowe wykonanie, perfekcyjny design

Mój ulubiony wzmacniacz słuchawkowy/DAC Pioneer U-05


Divaldi AMP-02


S.M.S.L. M7


Zestaw odsłuchowy

Wrażenia dźwiękowe
Podczas odsłuchów miałem szczęście być zaopatrzony w dużą liczbę różnorodnych wzmacniaczy słuchawkowych. Były to: Pioneer U-05 (czytaj test TU), S.M.S.L. M7 i Divaldi AMP-02 oraz wyjścia słuchawkowe we wzmacniaczach Hegel H160 i Hegel Rost. Używałem również iPhone 6S oraz iPad Air2. Jako źródła posłużyły przede wszystkim dwa streamery: Pioneer N-70AE i Auralic Aries Mini. Słuchawki porównawcze to: Fostex TH-610, Final Audio Design Pandora Hope VI i Meze 99 Neo. Muzyka w 99 % pochodziła z serwisu streamingowego Tidal HiFi/Master.

Od razu trzeba napisać, że japoński Pioneer w swoich topowych modelach SE-Master1 i SE-Monitor5 postawił na nieco odmienną charakterystykę dźwięku niż to ma miejsce w wielu innych światowych konstrukcjach słuchawkowych. To przede wszystkim ultra-czystość, daleka wierność, zaawansowana transparentność, referencyjna rozdzielczość oraz ponad-zwyczajna przestrzenność i plastyczność brzmienia. Punkt ciężkości przekazu jest lekko przesunięty do góry, lecz jest to brzmienie wspaniale płynne i laminarne. Wydaje się, że, poszukiwacze podkręconej (podbitej) mięsistości, jak i tzw. basoluby i zwolennicy wybujałej średnicy mogą sobie odpuścić dalszą lekturę recenzji, bo najpewniej tytułowe słuchawki nie trafią w ich gust. Mnie taka specyfika i orientacja dźwięku bardzo przekonuje. Ujemną stroną powyższego stylu gry, może być fakt, iż te słuchawki bywają wymagające, a nawet bezlitosne, bezkompromisowe dla gorzej zrealizowanego materiału muzycznego... Mogą, ale nie muszą - o czym dalej.

Dźwięk SE-Monitor5 można określić jako świeży i gładki, odkrywczy i szybki, energetyczny i nasycony. Rozdzielczość, selektywność i przestrzenność stoją na poziomie sub-referencyjnym. Japońskie słuchawki zapuszczają się w rejony często niedostępne dla innych konstrukcji. Wydobywają i ujawniają całą masę szczegółów nagrań, przy czym czynią to naturalnie i bez zbędnych ostrości. Ukazują też więcej kolorów, ich głębszą barwę i odcień - doświetlają pastele, dbają o substancję i wymiar nagrań. Monitorują muzykę niczym uważni badacze, konstytuują ją, opisują na swój "japoński" sposób, pierwszorzędnie utrwalają obraz w uszach - i dalej - w mózgu. Dużo w tym brzmieniu nie tylko analityczności, ale także holografii, soczystości, jak i niepospolitej czystości podszytej zaawansowaną detalicznością i miłą w odbiorze subtelnością. To rasowa namacalność z wiernością połączone z precyzją oraz scenicznością, a pozbawiona kliniczności i sterylności. Realne high-fidelity z bardzo wysokiego poziomu.

A basy? Co z basami? - zapyta niejeden Czytelnik. Spokojnie - są, są - odpowiadam. Owszem, soprany i średnica są z lekka uprzywilejowane, środek ciężkości brzmienia jest o kilka centymetrów przesunięty do góry, aczkolwiek definicja basów jest więcej niż zadowalająca. Jest ich ogólnie mniej niż w np. takich Fostex TH-610 i nie są tak "przepalone" i przyciemnione jak w Sennheiser HD650 (swojego czasu moje ulubione słuchawki), lecz i tak są bardzo wyraziste, sprężyste i masywne. Wystarczająco mocne, aby w pełni i poprawnie wyartykułować takie instrumenty jak kontrabasy, gitary basowe, duże bębny, itd. Niskich tonów jest w bród i wcale nie są "monitorowe". Są za to fizjologiczne, proporcjonalne i wyważone. Żadnego sztucznego przepychu, zbyt dużych rozmiarów, czy niepotrzebnego rozdęcia. Słuchawki Pioneer to nie rozdętobasowe Beats! Basy są zdrowe, rytmiczne i giętkie, ale całkowicie oscylujące w granicach norm audiologicznych. Można napisać, że niskie tony są somatyczne i endogenne. Komplementarne. Naturalne.

Kolejne pytanie. Jakie wzmacniacze, które źródło jest optymalne dla SE-Monitor5? Im lepsze, tym korzystniej dla dźwięku. Przy czym słuchawki Pioneer nie stawiają jakichś ograniczeń jakościowych. I z iPhone, i z wzmacniaczem budżetowym, i takim high-endowym zagrają na 100 % swoich możliwości. Przy czym efekt jej gry w każdym przypadku będzie inny. Muzyka na iPhone zabrzmi kompletnie i lekko, ale na pewno będzie pozbawiona rozbudowanej sceny i zaawansowanej żyzności. Aby odkryć cały potencjał słuchawek należy posługiwać się jakimś naprawdę dobrym źródłem. Takim powinien być np. opisywany przez mnie niedawno przenośny wzmacniacz/streamer Pioneer XDP-300R (czytaj test TUTAJ) dodatkowo zaopatrzony w wyjście symetryczne, w które można wpiąć symetryczny kabel SE-Monitor5 (przypominam, jest w komplecie). Poza tym, właściwym i suplementarnym wzmacniaczem będzie (i jest!) firmowy Pioneer U-05. Kapitalny wzmacniacz i DAC za rozsądne pieniądze. Nie chcę przez to napisać, że do sprzętu Pioneer pasuje jedynie Pioneer, ale trzeba wiedzieć, iż dużo tu rzeczywistej symbiozy i synergii. Oczywiście, pozostałe testowe wzmacniacze również sprawiały się znakomicie. Bez zadyszki, bez chropowatości, bez nadęcia, a zawsze z energią, z duszą i z ciałem.

Konkluzja
Podsumowanie będzie krótkie. Pioneer SE-Monitor5 to doskonale zaprojektowane, finezyjnie wykonane i pierwszorzędnie wyposażone słuchawki. Jakość dźwięku - referencja. Przy czym jest to wyrafinowana audiofilska referencja. Uwaga! Słuchawki są wymagające względem źródła. Całą swoją moc, magię i potencjał ujawnią dopiero z adekwatnym doń przyłączonym urządzeniem i z poprawnie zrealizowanym materiałem muzycznym. Stuprocentowa rekomendacja!

Cena w Polsce - 4 490 PLN.






piątek, 6 października 2017

DAC DSD/wzmacniacz słuchawkowy S.M.S.L. M7 - zapowiedź testu

Zdjęcie M7 ze strony S.M.S.L.

Kilka dni temu z warszawskiego MIP.bz odebrałem najnowszy wzmacniacz słuchawkowy/DAC DSD o nazwie S.M.S.L. M7 (zobacz TUTAJ oraz zobacz TUTAJ). Powłoka zewnętrzna urządzenia może nie jest zbyt wyszukana (choć obudowa to aluminium wycinane na obrabiarkach CNC), ale w audio najbardziej liczy się wnętrze. A tu znajdują się takie perełki jak: podwójny DAC AK4452 (!), XMOS Xcore 200 XU208, wzmacniacz słuchawkowy na TPA6120A2, czy transformator TRIAD oraz kondensatory Nichicon serii FW i Panasonic serii FJ. Warto dodać, że maksymalna rozdzielczość to 32 bit/768 kHz i DSD512. Nieźle jak na takiego malucha! 


* * *

Tradycyjnie w zapowiedzi testu cytuję kilka słów od dystrybutora. SMSL M7 to kompaktowych rozmiarów urządzenie wykonane z najwyższą dbałością o szczegóły. Jego niewielkie rozmiary powodują, że pomimo dużych możliwości, nie zabierze dużo miejsca na biurku użytkownika. Aluminiowa, czarna obudowa, w której pracują wysokiej klasy podzespoły, świetnie prezentuje się na biurku. Minimalistyczne wykonanie i przejrzysty panel użytkownika sprawiają, ze użytkowanie tego urządzenia będzie prawdziwą przyjemnością.
Przedni panel posiada podstawowe elementy nawigacyjne takie jak przełącznik trybu pracy, potencjometr, wskaźnik próbkowania odtwarzanych plików oraz gniazdo słuchawkowe w standardzie jack 6,3 mm.  

SMSL M7 wyposażono w komplet złączy z tyłu obudowy. Ich bogactwo pozwala na wykorzystanie urządzenia w wielu konfiguracjach: 
- złącze USB pozwala na podłączenie przetwornika do komputera i korzystanie w trybie zewnętrznej karty dźwiękowej. Słuchanie z laptopa nie musi być teraz kompromisem pomiędzy wygodą i jakością. Złącze USB wspiera również mobilne urządzenia takie jak tablety i telefony z obsługą USB OTG oraz USB Audio.

- złącza optyczne i coaxialne świetnie sprawdzą się do podłączenia takich urządzeń jak odtwarzacz sieciowy, dekoder telewizji czy też telewizor.

- złącza wyjściowe RCA pozwalają na wykorzystanie SMSL M7 jako DAC i wykorzystanie go jako źródło do domowego sytemu stereo. To złącze również sprawdzi się do podłączenia aktywnych monitorów. Wysoka jakość przetwornika pracującego na zaawansowanych podzespołach z pewnością poprawi jakość muzyki na domowym sprzęcie stacjonarnym


- złącze do przewodu zasilania - w modelu M7 nie mamy dodatkowego zasilacza, jest on wbudowany wewnątrz obudowy. Cechuje się wyjątkową jakością dzięki wykorzystaniu wydajnego i niskowibracyjnego transformatora TRIAD (USA) oraz ekstremalnie niskoszumowych regulatorów LDO.
SMSL M7 wykorzystuje wiele nowych technologii, jedną z nich jest nowy przetwornik USB XMOS 2 generacji. Przetwornik został skonstruowany specjalnie do pracy z gęstymi plikami o wysokiej rozdzielczości. DSD512 nie stanowi problemu dla tego układu; jest to wyjątkowa cecha dla produktu w tak atrakcyjnej cenie.

Kolejną nowością jest zastosowanie przetworników DAC od Asahi Kasei model AK4452. Są to jedne z najnowszych DAC'ów na rynku. SMSL postanowił nie oszczędzać i w modelu M7 zastosował ich aż dwa. Niezależne sekcje DAC dla lewego i prawego kanału wpływają na jeszcze lepszą separację kanałów i lepsze filtrowanie dźwięku. Przetworniki charakteryzują się świetnymi parametrami THD+N 107 dB oraz SN 115 dB.

Za wzmocnienie sygnału odpowiada potężny wzmacniacz TPA6120a2 produkowany przez Texas Instruments. Taki wzmacniacz bez problemu poradzi sobie z napędzeniem bardzo wymagających słuchawek. SMSL M7 sprawdzi się ze słuchawkami o impedancji nawet 300 Ohm.

Dla zapewnienia jeszcze lepszej filtracji i czystości dźwięku urządzenie wyposażone zostało również w niezależny, osobny zegar jittera oraz najwyższej klasy kondensatory od legendarnych marek Panasonic (seria FJ) i Nichicon (seria FW).


Specyfikacja:

Złącza wejścia: USB/optyczne/koaksialne
Złącza wyjścia: 6.35 mm jack/RCA
THD +N przedwzmacniacz: 0.00068 %
THD +N wyjście słuchawkowe: 0.0036 %
SNR przedwzmacniacz: 107 dB 
SNR wyjście słuchawkowe: 107 dB
Dynamika: 116 dB
USB tryb transmisji: Asynchroniczna
USB wsparcie OS: Windows 7/8/8.1/10; Mac OSX 10.6
USB głębia: 16 bit, 24 bit, 32 bit, 1 bit
USB wsparcie plikówDSD 2.8224/5.6448/11.2896/22.5792 MHz
USB wsparcie plikówPCM 44.1/48/88.2/96/176.4/192/352.8/384/705.6/768 kHz
Złącze optyczne/coaxialne próbkowanie: 44.1/48/88.2/96/176.4/192 kHz
Moc wzmacniacza słuchawkowego: 
138 mW32 Ohm,THD=0.1 %
110 mW64 Ohm,THD=0.1 %
58 mW150 Ohm,THD=0.1 %
30 mW300 Ohm,THD=0.1 %
RCA poziom wyjścia: 4 Vrms
Zużycie energii: 4.3 W
Zużycie energii w trybie czuwania: 0.9 W
Wymiary: 188 x 84 x 51 mm 
Masa : 911 g










LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...