S

S

MA

Premium Sound

MIP

Polpak

sobota, 24 lutego 2018

Audion Silver Night PX25 Anniversary H/W i Audion Premier 2 Box Line Phono, wzmacniacz i przedwzmacniacz - zapowiedź testu


W zeszłym tygodniu krakowski Mediam przysłał do mnie trzy pudła z bardzo interesującym sprzętem. To lampowy wzmacniacz mocy Audion Silver Night PX25 (zobacz TUTAJ) oraz przedwzmacniacz liniowy z przedwzmacniaczem gramofonowym MM Audion Premier 2 Box Line Phono (zobacz TUTAJ) w dwóch osobnych obudowach (zasilacz i przedwzmacniacz). Wzmacniacz lampowy Silver Night PX25, jak sama nazwa wskazuje, oparty jest na dwóch lampach elektronowych PX25 (czeskiej produkcji KR Audio); ma moc 2 x 8 Wat. To konstrukcja triodowa z zerowym sprzężeniem zwrotnym. Może pracować w trybie stereofonicznej końcówki mocy lub jako wzmacniacz zintegrowany, przy czym zalecane jest zastosowanie zewnętrznego przedwzmacniacza. Obecny model Silver Night PX25 to jeden z najpopularniejszych modeli firmy Audion - aktualny model to już piąta generacja tego produktu, który pierwotnie trafił do sprzedaży w 1987 roku, czyli ponad 30 lat temu.

Z kolei Audion Premier 2 Box Line Phono to przedwzmacniacz liniowy oraz przedwzmacniacz gramofonowy dla wkładek MM z osobnym modułem zasilacza. To konstrukcja aktywna klasy A. Posiada cztery wejścia liniowe oraz wejście przedwzmacniacza gramofonowego MM z możliwością przełączania z poziomu przedniego panelu. Ma też dwa wyjścia liniowe oraz bezpośrednie, stałe wyjście magnetofonowe. W modelu tym zastosowano budowę beztransformatorową, a katoda nie jest sprzężona z żadnymi wyjściowymi elementami nawijanymi. W standardzie użyto dwie rosyjskie lampy NOS 6H1N-EB.

Wzmacniacz i przedwzmacniacz połączyłem przewodami Black Rhodium Symphony 18. Podłączyłem kolumny Quadral Platinium + Nine (o skuteczności 89 dB), a potem przyłączę głośniki Living Voice Auditorium R3 (94 dB). Przewody głośnikowe to Black Rhodium Quickstep. Zapraszam do lektury testu za kilkanaście dni.







piątek, 23 lutego 2018

Przetwornik c/a Audio-gd NFB-7.77



Zdjęcia NFB-7.77 ze strony 4HiFi



Wstęp
Kilka lat temu opisywałem na blogu dwa urządzenia dalekowschodniej marki Audio-gd. Były to: wzmacniacz słuchawkowy i DAC Audio-gd NFB-28 (czytaj test TUTAJ) oraz wzmacniacz zintegrowany i słuchawkowy Audio-gd Precision 1 (czytaj TUTAJ). Wywarły one na mnie bardzo pozytywne wrażenie brzmieniowe. Świetne sprzęty za więcej niż rozsądne pieniądze. Ich mankamentem była jedynie ich, łagodnie pisząc, nienachalna uroda. Ale cóż, Audio-gd stawia przede wszystkim na wysoką jakość podzespołów wewnętrznych, nie przejmując się zbytnio powłoką zewnętrzną i designem. A ten jest, jaki jest, czyli nie piękny.

Jakoś tak złożyło się, że potem ( już po opisie powyższych urządzeń) na kilka lat urwał mi się kontakt z polskim dystrybutorem Audio-gd - firmą 4HiFi z Gliwic. Odświeżyłem go dopiero na ubiegłorocznej wystawie Audio Video Show w Warszawie. Najpierw przyjechał do mnie wzmacniacz lampowy Yaqin MS-650B (czytaj test TUTAJ), bo 4HiFi to także polski dystrybutor Yaqin. Zaś zaraz potem umówiliśmy się na dostawę jakiegoś ciekawego sprzętu Audio-gd. 

W rezultacie powyższego, w połowie stycznia br., prosto z gliwickiego 4HiFi przyjechał do mnie najnowszy Audio-gd NFB-7.77 (zobacz TUTAJ). NFB-7.77 to w pełni zbalansowany przetwornik cyfrowo-analogowy, zbudowany na dwóch układach Sabre ES9038Pro pracujących w trybie dual mono. Wspaniała maszyna!

Wrażenia ogólne i budowa
Przetwornik dostarczany jest z 4HiFi do klienta w potrójnym (!) pudle. Fabrycznie pakowany jest w podwójny, ale polski dystrybutor pakuje go jeszcze w jeden karton i ze dwie warstwy foli bąbelkowej. Ostatecznie otrzymuje się gigantyczny karton z DACiem zapakowanym niczym struktura powieści "Rękopis znaleziony w Saragossie" Jana Potockiego, czyli szkatułkowo. Po uporaniu się z wypakowywaniem sprzętu, otrzymuje się w sumie dość niewielki przetwornik (w stosunku do rozmiarów pierwotnego pudła), instrukcję obsługi i zwykły przewód sieciowy. To wszystko - szału nie ma. Drivery należy pobrać sobie we własnym zakresie z Internetu, bo płytki instalacyjnej brak.

O designie typowym dla marki Audio-gd napisałem już we wstępie, określając go jako "nienachalny". Taki też jest najnowszy NFB-7,77 - prosta aluminiowa (!) czarna obudowa bez żadnych udziwnień, czy ozdób. To pułap wizualny typowy dla urządzeń profesjonalnych z lekką tendencją do DIY. Jedyną "fantazją" jest aluminiowy front z zaokrąglonymi bokami. Na froncie umieszczono zaś jedynie najpotrzebniejsze regulatory: włącznik sieciowy oraz dwa przyciski sterujące wyborem źródła. Aha, jest jeszcze miniaturowy wyświetlacz ukazujący niebieskie cyfry od 1 do 6, które oznaczają kolejno wybierane źródła (gniazda USB, optyczne, dwa współosiowe, BNC i I2S). Brak pilota zdalnego sterowania.

Z tyłu urządzenie prezentuje się lepiej niż z przodu - fascynująca liczba rozmaitych gatunków gniazd! Po obu skrajnych stronach panelu zamontowano po trzy pary wyjściowych gniazd analogowych: XLR, RCA oraz ACSS. Te ostatnie to niejako standard w urządzeniach marki Audio-gd (adresowane doń przewody można nabyć w 4HiFi w bardzo konkurencyjnej cenie i jakości - TUTAJ). Idąc dalej z gniazdami. Cyfrowych gniazd wejściowych jest aż sześć: BNC (rozdzielczość maksymalna 24 bit/96 kHz), 2 x współosiowe (24 bit/192 kHz), optyczne (24 bit/96 kHz), magistrala I2S na złączu RJ45 (to nie jest Ethernet!) oraz USB (32 bit/384 kHz). Gniazda cyfrowe zostały umieszczone w osobnej sekcji, pośrodku tylnego panelu, a gniazda wyjściowe po obu jej stronach (osobno lewe i osobno prawe). Poniżej sekcji gniazd cyfrowych zamontowano gniazdo zasilające IEC. Jak widać, bogactwo i różnorodność wejść i wyjść może przyprawić o zawroty głowy.

Warto podkreślić, iż urządzenie spoczywa na czterech stopach antywibracyjnych ponadstandardowej jakości. Nie są to zwykłe jakieś gumowe stopki, a finezyjne konstrukcje doskonale tłumiące ewentualne wibracje i rezonanse podłoża.

Myślę, że nie ma co opisywać budowy wewnętrznej, albowiem dużo o niej mówi zdjęcie wnętrza, jak i poniższe dane techniczne. To w pełni zbalansowany przetwornik cyfrowo-analogowy, zbudowany na dwóch układach Sabre ES9038Pro od ESS Technology, pracujących w trybie dual mono. Tip-top.

Dane techniczne
•6 wejść cyfrowych: BNC 24 bit/96 kHz; 2 x RCA 24 bit/192 kHz; Optical 24 bit/96 kHz; I2S; USB 32 bit/384 kHz;
•wyjście analogowe DAC: XLR/RCA/ACSS
•procesor FPGA
•Przetworniki DAC - 2 x Sabre ES9038Pro
•Obsługiwany format audio portu USB Amanero Combo 384 16/24/32-bit z obsługą częstotliwości próbkowania 44.1 kHz, 48 kHz, 88.2 kHz, 96 kHz, 176.4 kHz, 192 kHz, 384 kHz (Mac OS)
•Dyskretna konstrukcja modułu analogowego, w pełni zbalansowana, bez żadnego wzmacniacza operacyjnego w kanałach sygnałowych - ACSS (Audio-gd Current Signal System)
•Tor audio pozbawiony kondensatorów sprzęgających w module analogowym - Non-feedback
•Transformatory modułu zasilania 3 x R-core
•21 grup PSU stabilizacji zasilania
•próbkowanie S/PDIF 44.1 kHz, 48 kHz, 88.2 kHz, 96 kHz, (192 kHz o ile wspiera źródło)
•Obsługa maksymalnie PCM 32 bit/384 kHz
•DSD, DXD
•Montaż przewlekany
•THD 0,0002 %
•Moc pobierana 58 Wat
•Rozmiary 430 x 430 x 93 mm (S x G x W)
•Masa 15,5 kg





Na górze magnetofon Maranz; na dole wzmacniacz Cayin CS-120A

Spojrzenie ogólne na system odsłuchowy; białe kolumny to najnowsze Quadral Platinium + Nine

Wrażenia dźwiękowe
Jako porównawcze przetworniki cyfrowo-analogowe wykorzystywałem Pioneer U-05, Resonus Dictum i S.M.S.L. M7 oraz wewnętrzne we wzmacniaczach Hegel H160 i Cayin CS-120SA. Źródła to komputer MacBook Pro, odtwarzacz płyt kompaktowych Musical Fidelity A1 CD-PRO oraz streamer Auralic Aries Mini. Przewody łączące DAC i wzmacniacz to XLR Black Rhodium Sonata VS-1, przewody głośnikowe - Black Rodium Quickstep z wtykami GN-1. Dokładna lista sprzętu towarzyszącego wymieniona jest na końcu niniejszego tekstu.

Jak już to wcześniej pisałem przy okazji testów innych urządzeń Audio-gd. Ich umiejętności dźwiękowe są odwrotnie proporcjonalne do ich surowego i niepięknego wyglądu zewnętrznego. Są takimi brzydalami o pięknej duszy - pełnej, harmonijnej i wysublimowanej. To, można napisać, przedział brzmienia zrównoważonego, zagęszczonego tonalnie, nasyconego niuansami, a równolegle plastycznego i dynamicznego. Lecz tytułowy DAC idzie jeszcze dalej - z łatwością przebija barierę high-fidelity i lokuje się już w przedziale z napisem high-end. Może jeszcze nie w samym centrum high-endu, ale na pewno w jego realnym zasięgu. Świadczy o tym eufoniczny styl gry, który z dużą emfazą ukazuje całość muzyki dodatkowo zaprawionej całą chmarą subtelności, wybrzmień oraz niuansów.

Te powyższe cechy precyzyjnie naniesione są na "przestrzeń doskonałą" - scena dźwiękowa wydaje się być idealna. Szeroka, głęboka, rozciągnięta po horyzont. Każdy instrument, każdy głos, każda nuta ma swoje ściśle przyporządkowane miejsce na siatce 3D - jest kapitalnie obrysowany, ma masę, miąższ i substancję, brzmi wyraźnie i jednoznaczne. Takie rzeczy ostatnio słyszałem w konstrukcjach o wiele droższych - np. referencyjnym DACu Hegel HD30 (a jego cena to około 20 000 PLN). To identyczna pełna symetria dźwięku, jego wyrafinowanie i energia. Uwagę również zwraca stuprocentowa transparentność, głębia i wysycenie, jak i naturalna analogowa barwa dźwięku. Organiczna i plastyczna. Gładka i płynna.

Tytułowy DAC gra gęstą i barwną muzykę o substancjalnym wyrazie, pełnym kolorycie oraz wysokiej temperaturze. To przekaz nie tylko rozdzielczy i precyzyjny, jak i dobrze widoczny, lecz także lekko zaprawiony ciepłem i nasączony dźwięcznością. Bogaty w detal, lecz nie kliniczny, czy zbyt analityczny. Ze zdrową proporcją pomiędzy detalicznością a muzykalnością. Sięgający głęboko, lecz nie odkrywający artefaktów i brudów. Dzięki temu każdy rodzaj nagrań ma szansę zabrzmieć równolegle atrakcyjnie i wyraźnie. Z dobrą głębią i przyjemną błyszczącą powierzchownością. Nieco organicznie, ale i selektywnie. Przynosi to piękny realizm i autentyzm, ale absolutnie bez poczucia nienaturalności, czy nie daj Boże - sztuczności. Dźwięk jest odbierany jako pierwszorzędnie prawdziwy; jako dotykalny i sensualny do kwadratu. O ile nie do sześcianu.

Kilka słów o gniazdach cyfrowych. A jest ich aż sześć (BNC, 2 x koaksjalne, Toslink, magistrala I2S na złączu RJ45 oraz USB). Nie testowałem BNC i I2S. Zaś z pozostałych czterech, na pierwszy szereg wybijają się gniazda koaksjalne (współosiowe). Najwięcej było tu odczuwalnej rozdzielczości, transparentności i zjawiskowej szybkości dźwięku. Nie żeby te pozostałe były gorsze, lecz że, te koaksjalne najprzedniej przekazywały substancję muzyczną. Bez oporów, bez kompresji, bez śladów szklistości czy ziarnistości.

Konkluzja
Co tu dużo konkludować? Najnowszy przetwornik cyfrowo-analogowy Audio-gd NFB-7.77 to wybitne urządzenie w swojej cenie. Może nie najpiękniejsze, nie raczące oczu wyszukanym designem, lecz za to po stokroć wynagradzające tę ułomność nieprawdopodobnie dojrzałym i absolutnie wyrafinowanym brzmieniem, którym nie powstydziły by się DACi z przedziału 15 000 - 20 000 PLN. I piszę te słowa z pełną recenzencką odpowiedzialnością. Audio-gd NFB-7.77 jest fenomenalny - cyzeluje i katalizuje sygnał cyfrowy; powoduje, że muzyka nabiera ciała, barwy, dźwięczności i rozdzielczości. Polecam!

Cena w Polsce - 8 675,18 PLN (tak, nie 8 675 PLN, lecz tyle, ile tu widnieje z osiemnastoma groszami - to indywidualna precyzja dystrybutora).

System testowy
Wzmacniacze: Hegel H160 (test TU), Xindak CS-120A (test TU), Yaqin MS-650B (test TU) i Pathos Classic One MKIII (test TU).
Kolumny: Living Voice Auditorium R3 (test TU), Quadral Platinium + Nine, Resonus Studio (test TU) i Guru Audio Junior (test TU).
Odtwarzacz CD: Musical Fidelity A1 CD-PRO.
Odtwarzacz sieciowy: Auralic Aries Mini (test TU).
DACi: Pioneer U-05 (test TU), S.M.S.L. M7 (test TU)Resonus Dictum (test TU), iFi nano iOne (test TU) oraz Encore mDSD (test TU).
Komputery: MacBook Apple Pro i Dell Latitude E6440.
Gramofon: Nottingham Analogue Horizon (test TU).
Wkładka gramofonowa: Ortofon 2M Black (test TU).
Przedwzmacniacze gramofonowe: Musical Fidelity MX-VYNL (test TU) i 1ARC Arrow SE (test TU).
Tunery: Rotel RT-1080, Sansui TU-5900 i Tivoli Model One (test TU).
Magnetofony kasetowe: Nakamichi Cassette Deck 1 (test TU) i Marantz 5020 (test TU).
Minisystem: Pioneer P1-K (test TU).
Słuchawki: Fostex TH-610 (test TU), Meze 99 Neo (test TU), MEE Audio Matrix 2 (test TU), Audictus Achiever (test TU) i Final Audio Design Pandora Hope VI (test TU).
Wzmacniacze słuchawkowe: Pioneer U-05 (test TU) i S.M.S.L. M7 (test TU).
Kondycjoner sieciowy: Xindak PC-200V (test TU).
Akcesoria: podstawa antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), podstawy głośnikowe Solid Tech, stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU), mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU) i krążek dociskowy do gramofonu Clearaudio Clever Clamp (test TU). Kondycjoner masy dla głośników QAR Dynamit (test TU). Zatyczki do gniazd RCA Sevenrods. Zworki głośnikowe Sevenrods Speaker Jumper.
Przewody audio rozmaite, ale głównie Perkune Audiophile Cables.


środa, 21 lutego 2018

Interkonekty RCA Black Rhodium Symphony 18 - zapowiedź testu


W zeszłym tygodniu bielsko-bialski Encore 7, znany także z produkcji m.in. doskonałych wzmacniaczy lampowych, przesłał mi spory set brytyjskich przewodów Black Rhodium. Tytułem wyjaśnienia dodam, iż Encore 7 blisko współpracuje z polskim dystrybutorem marki Black Rhodium - firmą Hi-Fi Studio z Bielska-Białej. Stąd Encore 7 jako nadawca przewodów.

Ale przechodząc do sedna rzeczy. Do testów otrzymałem następujące przewody:
1) interkonekty analogowe RCA Black Rhodium 18 (zobacz poprzednią wersję TUTAJ),
2) interkonekty analogowe XLR Black Rhodium Sonata VS-1 (zobacz TUTAJ) oraz
3) przewody głośnikowe Black Rhodium Quickstep 3 m (zobacz TUTAJ).

Zajmę się przede wszystkim przewodem Black Rhodium Symphony 18 (z wtykami RCA) pozostałe potraktuję, póki co, jako punkt odniesienia i tło. Być może i je w przyszłości opiszę osobno. 

Warto podkreślić, że model Symphony 18 jest następcą bardzo popularnego kabla Symphony, który przestaje już być produkowany. Jak podkreśla producent, Symphony 18 będzie należał do nowej serii produktowej o nazwie "INTRO", w której mieścić się będą przewody o wysokiej jakości brzmienia i muzykalności przy zachowaniu przystępnych cen. Wprowadzenie serii „INTRO” stanowi integralną część inicjatywy Black Rhodium, mającej na celu uproszczenie liczby różnych produktów i odniesienie ich do założeń marketingowych Black Rhodium. Krótko mówiąc, seria Black Rhodium INTRO będzie zawierać do 4 różnych produktów, oferujących dźwięk wysokiej jakości, dostępnych w umiarkowanych cenach.

Najważniejsze cechy Symphony 18 to:
• Wysokiej jakości pozłacane złącza RCA o profilu klepsydry, które są łatwiejsze w użyciu podczas podłączania z tyłu sprzętu,
• Wysokiej jakości rodowane wtyki XLR dla poprawy jakości dźwięku dla użytkownikó systemów zbalansowanych,
• Niskie zniekształcenia „zjawiska zbliżenia” dzięki lepszej separacji niż zwykle pomiędzy przewodami z powodu impedancji 110 Ohm,
• Zastosowanie srebrnych lutów w złączach,
• Niskie chwilowe zniekształcenia fazowe („Transient Phase Distortion” TPD) dzięki innowacyjnym rozwiązaniom.



















wtorek, 20 lutego 2018

Przenośny odtwarzacz cyfrowy Acoustic Research M2 - zapowiedź testu



Kilka dni temu białostocki dystrybutor Rafko dostarczył mi odtwarzacz przenośny Acoustic Research M2 (zobacz TUTAJ) obsługujący cyfrowe pliki wysokiej częstotliwości (hi-res) oraz formaty DXD i DSD. Poprosiłem o niego ponieważ wcześniej otrzymałem słuchawki planarne Acoustic Research AR-H1 (czytaj test TUTAJ), które wywarły na mnie bardzo korzystne wrażenia odsłuchowe - pomyślałem więc, że warto by mieć pełen firmowy komplet odtwarzacz i słuchawki. Kiedy zaś na początku stycznia br. otrzymywałem do testów magnetoplanarne AR-H1, odtwarzacz jeszcze nie był w Polsce dostępny - stało się to dopiero niedawno. Tyle tytułem wyjaśnienia.

Co istotne, odtwarzacz ma wbudowany przetwornik DAC Burr-Brown PCM1794A z natywną obsługą plików DSD oraz DXD.  Za obsługę słuchawek odpowiada klasyczny wzmacniacz w klasie A z napięciem wyjściowym aż 3,7 V RMS, zaś natężenie dźwięku reguluje klasyczny analogowy potencjometr firmy Alps. Odtwarzacz operuje na klasycznej analogowej ścieżce sygnałowej w autorskiej technologii M-Class. Pojemność baterii sięga wyników najlepszych na rynku smartfonów i wynosi aż 4 200 mAh. Szeroką funkcjonalność zapewnia 5-calowy dotykowy wyświetlacz obsługiwany przez procesor Qualcomm Snapdragon. System operacyjny to Android 4.3 zoptymalizowany pod kątem maksymalnej jakości dźwięku z możliwościami zainstalowania aplikacji takich jak Tidal czy Spotify. Ciekawostką jest obsługa masowych pamięci przez USB-OTG.

Najważniejsze cechy:
• Wzmacniacz słuchawkowy w klasie A TI TPA6120A2 z napięciem wyjściowym 3,7 V
• Wzmacniacze operacyjne: Burr-Brown OPA2134
• W pełni analogowa ścieżka sygnału w autorskiej technologii M-Class
• Obudowa wykonana ze szkła, aluminium i miedzi
• W pełni analogowy potencjometr ALPS
• Oparty o Android z możliwościami instalowania aplikacji stron trzecich np. Tidal, Spotify, Deezer, Qobuz
• Podwójne oscylatory kwarcowe dla likwidacji zniekształceń czasowych jitter
• Oddzielne wyjście liniowe 3,5 mm
• Regulacja EQ z presetami  (Normal, Classic, Dance, Flat, Folk, Heavy Metal, Hip Hop, Jazz, Pop, Rock, User) oraz efektami specjalnymi np. 3D podbicie basu itd.
• Wi-Fi: 802.11 B/G/N
• Wyświetlacz: 5 cali 720 px
• Wbudowana pamięć: 64 GB
• Pojemność baterii: 4 200 mAh
• Procesor: Qualcomm MSM8926
• Przetwornik DAC: Burr-Brown PCM1794A
• Rozszerzenia pamięci przez USB OTG i MicroSD
• Obsługa kart pamięci MicroSD oraz USB-OTG do 256 GB
• Odtwarza pliki: ALAC, FLAC, WAV, DSD oraz DXD bez użycia DoP







niedziela, 18 lutego 2018

Mobilny wzmacniacz/DAC DSD S.M.S.L. iDEA - zapowiedź testu



W tym tygodniu od warszawskiego MIP, razem ze słuchawkami Fostex T60RP (czytaj zapowiedź testu TUTAJ), odebrałem najnowszy mobilny wzmacniacz słuchawkowy/DAC S.M.S.L. iDEA (zobacz TUTAJ oraz TUTAJ). To maleństwo (masa 9,4 grama, rozmiary 6,0 x 1,6 x 0,6 cm) wyposażone jest w bardzo zaawansowane podzespoły wewnętrzne. Kość DAC to XMOS, SABRE9018Q2C DSD512, a to już poziom "nie w kij dmuchał". Taka kość montowana jest zazwyczaj w o wiele droższych urządzeniach, zaś przecież tytułowe kosztuje mniej niż 500 PLN. Wręcz nieprawdopodobne jak ostatnimi czasy rozwinęła się miniaturyzacja w audio hi-fi! To już prawdziwe high-fidelity dla mas. 

Producent rekomenduje używać iDEA jako support dla słuchania muzyki ze smartfonów i tabletów, a nawet komputerów, albowiem w znaczący sposób polepsza jakość odbieranego dźwięku via słuchawki. Sprawdziłem - rzeczywiście, mały iDEA może ze smartfonem zdziałać cuda. U mnie to iPhone 6S. Ale o tym napiszę szczegółowo za kilkanaście dni - zapraszam. 

Kilka słów od producenta. SMSL iDEA to miniaturowe urządzenie zdolne przekształcić każdy telefon lub tablet z wsparciem USB OTG w świetne narzędzie do odtwarzania muzyki w wysokiej jakości. Nowy model SMSL jest niezwykle małym urządzeniem, bez trudu można zamknąć go w dłoni, pomimo tego zastosowane w nim podzespoły są bliźniacze do konstrukcji stosowanych w sprzęcie stacjonarnym. To czyni z niego świetną alternatywę dla niezależnych odtwarzaczy i DAC'ów stacjonarnych.

Sercem urządzenia jest zaawansowany przetwornik DAC SABRE 9018Q2C. Gwarantuje on rewelacyjną jakość dźwięku, jest stosowany w wielokrotnie droższym sprzęcie i wspiera najbardziej zaawansowane formaty DSD w tym DSD512. Dodatkowo zastosowanie przetwornika XMOS 2 generacji pozwala na natywne wsparcie gęstych formatów audio. Nad niskim poziomem zniekształceń czuwają bardzo dobrze dobrany niskoszumowy układ zasilania oraz zegar jittera od Silicon Labs.

Miniaturowa obudowa skrywa zawiera najpotrzebniejsze elementy takie jak:
•złącze micro USB, służące do podłączenia telefonu, tabletu czy też komputera.
•złącze słuchawkowe jack 3,5mm do podłączenia słuchawek lub aktywnych głośników
•przyciski regulacji głośności
•dioda statusu pracy

Specyfikacja:
Wejście: Micro USB
Wyjście: Jack 3,5 mm
THD: 0,0011 %
SNR: 108 dB
Dynamika: 121 dB
Zakres impedancji słuchawek: 16 - 300 Ohm
Moc wzmacniacza słuchawkowego: 35,8 mW (32 Ohm, THD=0,1%); 31,6 mW (64 Ohm, THD=0,1%)
Wspierane formaty: 44,1 kHz, 48 kHz, 88,2 kHz, 96 kHz, 176,4 kHz, 192 kHz, 352,8 kHz, 384 kHz, 705,6 kHz, 768 kHz, DSD64, DSD128, DSD256, DSD512
Obsługa USB: 16 bitów, 24 bity, 32 bity, 1 bit
W komplecie:
•przewód USB A - micro USB
•przewód micro USB - micro USB
•przewód micro USB - USB typ C
Masa: 9,4 g
Wymiary: 60 x 16 x 6 mm






sobota, 17 lutego 2018

Wzmacniacz Cayin CS-120SA

CS-120SA - zdjęcie ze strony Cayin
Wstęp
Dalekowschodni Cayin (a w zasadzie Zhuhai Spark Electronic Equipment Co. Ltd., bo tak brzmi nazwa firmy) od kilku już lat przyzwyczaja światowych audiofilów, że nie jest już producentem sprzętu opartego wyłącznie na lampach elektronowych. W ostatnim czasie pojawiła się cała seria urządzeń nawet już nie hybrydowych (lampowo-transystorowych) ale stricte tranzystorowych. Ba! - wprowadzono też liczne sprzęty przenośne jak odtwarzacze plikowe, DACi, mini-wzmacniacze, etc. Cayin powoli, acz skutecznie, rozszerza swoje portfolio. Pokłosiem tego jest również najnowszy TRANZYSTOROWY wzmacniacz zintegrowany, czyli tytułowy Cayin CS-120SA (zobacz TUTAJ). Przyjechał do mnie w ubiegłym miesiącu prosto od krajowego dystrybutora Cayin - firmy Studio 16 Hertz z Tych. Nota bene równolegle znanego i cenionego wytwórcy fantastycznych kolumn głośnikowych o tej samej nazwie (zobacz TUTAJ).

Cayin
Jako że już wielokrotnie opisywałem sprzęty marki Cayin, przypomnę jedynie najważniejsze informacje o producencie. Właścicielem marki Cayin jest duża firma Zhuhai Spark Electronic Equipment Co. LTD zlokalizowana w mieście Zhuhai w chińskiej prowincji Guangdong (pol. Kanton) w południowych Chinach. Przedsiębiorstwo zostało założone w 1993 roku jako inwestycja gigantycznej chińskiej firmy AVIC International Co., LTD z myślą o projektowaniu i wytwarzaniu profesjonalnych urządzeń audio klasy hi-fi. Z czasem utworzono własną markę Cayin, która często funkcjonuje na rynku pod nazwą Cayin Spark. Przez ponad 20 lat funkcjonowania przedsiębiorstwo intensywnie inwestowało w bazę projektowo-badawczą, produkcyjną oraz kontrolną, a także w doświadczoną i kreatywną kadrę inżynierską. W efekcie tego Cayin stał się jedną z najbardziej rozpoznawanych chińskich marek na świecie, a Zhuhai Spark Electronic Equipment Co,. Ltd najbardziej znaną chińską firmą przemysłu audio hi-fi. Przedsiębiorstwo zatrudnia około 150 wysoko wykwalifikowanych pracowników, w tym aż 20 inżynierów. Aktualne moce produkcyjne określane są na 50 000 sztuk urządzeń na rok. Firma eksportuje swoje wyroby do ponad 20 krajów zarówno europejskich, jak i amerykańskich oraz azjatyckich. Godnym podkreślenia jest że, Cayin wytwarza też urządzenia na zamówienie dla największych tuzów rynku audio hi-fi (nie piszę jakich, ale jest to łatwe do wyszukania w Internecie).

Wrażenia ogólne i budowa
Zanim przejdę do opisu powłoki zewnętrznej i funkcji Cayin CS-120SA warto zaznaczyć, że jest to wzmacniacz tranzystorowy, zaopatrzony w japońskie tranzystory Hitachi 2SK1058/2SJ162. Co istotne, wewnątrz zainstalowano pełnoprawny DAC PCM DSD oparty o kość AK4490 japońskiej firmy Asai Kasei Microdevices. Wzmacniacz ma dwa tryby pracy: Hi-Power i Lo-Power, ten pierwszy dostarcza moc 2 x 55 Wat, zaś drugi - 2 x 120 Wat. Przy czym maksymalny pobór mocy to aż 600 Wat!

Urządzenie dostarczane jest w gigantycznym podwójnym kartonie. Ma to swoje uzasadnienie albowiem CS-120SA to bardzo duży kloc - ma duże rozmiary (435 x 470 x 174 mm) oraz dużą masę (26 kg). Nie są to aż tak olbrzymie gabaryty jak opisywany przeze mnie niedawno Yaqin MS-650B (czytaj test TUTAJ), ale do wypakowania z pudła i ustawiania Cayina na półce także potrzeba nieco krzepy.

Wracając do zawartości opakowania. W zestawie znajduje się oczywiście przewód sieciowy, instrukcja obsługi oraz płytka instalacyjna drivery wewnętrznego przetwornika cyfrowo-analogowego. Są też białe rękawiczki bawełniane oraz komplet zapasowych bezpieczników. Jest również i pilot zdalnego sterowania - masywny, aluminiowy.

Obudowa wzmacniacza jest wyjątkowo solidna i masywna - uwagę zwracają boczne użebrowania sporych radiatorów, których zadaniem jest odprowadzanie nadmiaru ciepła z wnętrza obudowy albowiem urządzenie grzeje niczym piec martenowski. Cała obudowa wykonana jest z grubych metalowych płyt, co ma oczywisty wpływ na masę urządzenia (26 kg). Górna płyta jest przykręcona ośmioma imbusami - więc z łatwością można dobrać się do wnętrza (jeżeli ktoś potrzebuje).

Design CS-120SA jest charakterystyczny dla wzmacniaczy Cayina (niezależnie czy lampowych, czy tranzystorowych). To wizualna asceza z logicznym umieszczeniem regulatorów na froncie i typowymi dla marki przyciskami i regulatorami. Cayin przez lata wykształcił własny styl - i to doskonale widać.

Panel frontowy to solidna metalowa płyta, na której po środku wkomponowano płytę akrylową, zaś po obu jej bokach wstawiono aluminiowe nakładki z nią się łączące i tworzące jedność. Bardzo atrakcyjnie to wygląda. Centralną część panelu (na akrylowej jego części) zajmuje gigantyczne aluminiowe pokrętło głośności, które w środku ma wbudowany wychyłowy wskaźnik VU dodatkowo podświetlany na biało. Wielce intrygujący gadżet. Po obu bokach gałki wzmocnienia (ale już na aluminiowych płytach) wycięto po pięć okienek (czyli razem jest ich 10), w których umieszczono białe napisy podświetlane od środka. Informują o wybranym aktualnie źródle (trzy analogowe RCA, analogowe XLR i trzy cyfrowe), wybranym trybie pracy (Hi-Power i Lo-Power) oraz aktywnej funkcji wyciszenia (tzw. mute). Do wyboru źródła służy przycisk znajdujący się po lewej stronie gałki wzmocnienia, a po przeciwnej stronie zamontowano przycisk trybu pracy Hi-Power lub Lo-Power -  ten pierwszy dostarcza moc 2 x 55 Wat, zaś drugi - 2 x 120 Wat. Co ciekawe, wskaźniki (diody) pokazujące częstotliwość próbkowania DACa PCM DSD (opartego o kość AK4490 japońskiej firmy Asai Kasei Microdevices) umieszczono z ...tyłu urządzenia. Bardzo to nietypowe. I niepraktyczne, bo trudno spodziewać się, że ktoś będzie zapuszczał żurawia wgłąb szafki audio. Z drugiej strony można ustawić CS-120SA na szafce w taki sposób, aby móc swobodnie zajrzeć na tylny panel.

Tył urządzenia zajmuje dość spora ilość rozmaitych gniazd jaki i wspomniane powyżej diody wskazujące częstotliwość próbkowania sygnału (PCM i DSD). Jest ich aż 10 i są różnokolorowe. Znajdują się tuż nad wejściami cyfrowymi (S/PDIF koaksjalne oraz USB - brak Toslink) do wewnętrznego konwertera c/a. Jest też wyjście cyfrowe koaksjalne. Górną część panelu tylnego zajmują wejściowe gniazda analogowe - para XLR (bardzo solidnych) oraz trzy pary RCA. Poniżej zamontowano pojedyncze terminale głośnikowe podobne do WBT. Po prawej stronie zamontowano gniazdo sieciowe IEC (zintegrowane z komorą bezpiecznika), a tuż nad nim centralny włącznik zasilania. Wzmacniacz posadowiony jest na czterech stopach antywibracyjnych gumowej jakości.

Dane techniczne
Moc wyjściowa: Hi-Pwr: 2 x 120 W (1 kHz, 8 Ω), Lo-Pwr: 2 x 55 W (1 kHz, 8 Ω)
Pasmo przenoszenia: <= 20 Hz – 35 kHz (+/- 1 dB)
Zniekształcenia THD: 0,2 % (1 kHz, 100 W, 8 Ohm)
Stosunek sygnał/szum: 90 dB
Czułość wejściowa: 600 mV
Pobór mocy: < 5 W (stand-by), 280 W (Lo-Pwr), 600 W (Hi-Pwr)
Wymiary (S x G x W): 435 x 470 x 174 mm
Masa: 26 kg



Bardzo solidny sposób pakowania


Niezły design a'la Cayin


Żebra, wszędzie żebra


Olbrzymia gała-regulator z wkomponowanym weń VU-metrem

Tył urządzenia (zdjęcie ze strony Cayin)

Wejścia i wyjście cyfrowe z tylu urządzenia; uwagę zwracają diodowe sygnalizatory częstotliwości próbkowania usadowione nad wejściami cyfrowymi (a nie na froncie!)

Na samej górze magnetofon Marantz, po środku - DAC Audio-gd NFB-7.77

Cayin CS-120SA w systemie testowym

Po prawej stronie (na podłodze) stoi wzmacniacz lampowy Cayin MS-650B

Wrażenia dźwiękowe
Do wzmacniacza najpierw podłączyłem moje dyżurne kolumny podłogowe Living Voice Auditorium R3, potem zaś podstawkowe Resonus Studio. Wewnętrzny DAC we wzmacniaczu "nakarmiłem" sygnałem cyfrowym pochodzącym ze streamera sieciowego Auralic Aries Mini. Wzmacniacze porównawcze to Cayin MS-650A, Hegel H160 i Pathos Classic One MKIII. Przewody za każdym razem to Perkune Audiophile Cables serii Elite. Szczegółowa lista sprzętu towarzyszącego wymieniona jest na końcu niniejszego tekstu.

Kilka słów użytkowych. Aby wzmacniacz osiągnął optimum swoich zdolności sonicznych najpierw musi porządnie się nagrzać. Zabiera to jakieś 15 - 20 minut od chwili włączenia, potem sprzęt gra na 100 % swojego potencjału. Poza tym najwyższej jakości sygnał zapewniają gniazda XLR - jest czyściej, przestrzenniej i bardziej zróżnicowanie. Jeżeli chodzi natomiast o różnice w trybach pracy Hi-Power (2 x 120 W)  i Lo-Power (2 x 55 W). Wygodna rzecz, bo umożliwiająca dostosowanie wzmacniacza do współpracy z różnymi kolumnami. U mnie, wbrew rekomendacji dystrybutora Studio 16 Hertz, lepiej (i to zdecydowanie lepiej!) sprawdził się tryb Lo-Power, najprawdopodobniej dlatego że używałem przede wszystkim wysokoskutecznych kolumn Living Voice Auditorium R3 o efektywności 94 dB. W trybie Hi-Power było po prostu "za dużo" dźwięku - zbyt obfitego, za bardzo nachalnego i bezpośredniego. Zaś w Lo-Power wszystko było idealne. Symetryczne i proporcjonalne.

Na początek opisu wrażeń odsłuchowych napiszę, że CS-120SA to specyficznie grający wzmacniacz - we własnym stylu, indywidualnym sznycie, oryginalnej estetyce. Nie, absolutnie proszę się nie zrażać, albowiem pomimo. iż charakterystyka brzmieniowa tranzystorowego Cayina nieco odbiega od typowej średniej audio hi-fi, to jest brzmienie na wskroś atrakcyjne, mocno sugestywne i przepięknie soczysto-plastyczne. Silnie podkreślające średnicę, pogrubiające basy, jak i ogólnie zagęszczające dźwięk, ale w korzystnym znaczeniu tego słowa. CS-120SA swym dźwiękiem przypomina nieco konglomerat brzmienia typowego dla lamp elektronowych KT88 ("mięso" w dźwięku i plastyczny bas), firmy Musical Fidelity (nieprawdopodobna, nomen omen, muzykalność) oraz Naim (motoryczny bas, substancjalna, lecz czytelna do kwadratu, średnica). Taki to właśnie, w skrócie pisząc, jest tranzystorowy najnowszy Cayin. 

W rezultacie powyższego, piec ten niezbyt dobrze zgra się z ciepłymi kolumnami, takimi, które mają tendencję do zagęszczania i dodatkowego wypełniania średnicy. Takowe zestawienie może być dość trudnostrawne przynosząc ciepłą i lepką kluchę o zbyt gęstej treści i zbitej substancji. Zaś z kolumnami szybkimi, transparentnymi oraz rozdzielczymi powinno być bardzo dobrze, o ile nie wybitnie. Śpieszę więc zapewnić Czytelnika, iż moje testowe Living Voice i Resonus zagrały idealnie! Dziarsko i witalnie. Absolutnie bez mułu i bez woalki - na 100 % drive'u. Czysto i transparentnie.  

Muszę uczciwie zaznaczyć, iż lubię styl brzmienia jaki reprezentuje tytułowy Cayin - bezpretensjonalne granie umocowane na lekko podpalonym, motorycznym basie, połączone z żyzną i soczystą średnicą, jak i śpiewnymi sopranami nie zdradzającymi żadnych tendencji do syczenia i natarczywości. Plastyczna i masywna charakterystyka z powiększoną i poszerzoną sceną, z organicznym brzmieniem oraz dużą bezpośredniością. Przy czym jest to przekaz na wskroś kulturalny - obfity, acz subtelny. Cielesny, lecz sensualny. Dbający zarówno o ogół nagrania, jak i jego szczegóły i detale. Nacechowany harmonią i proporcjonalnością - dobrze skrojony. Fizjologiczny.

Wypada wspomnieć o wewnętrznym DACu, tym bardziej że to niebagatelny przetwornik PCM DSD oparty o kość AK4490 japońskiej firmy Asai Kasei Microdevices. Porównywałem go z z trzema konwerterami: Pioneer U-05, S.M.S.L. M7 oraz Audio-gd NFB-7.77, a więc z urządzeniami z trzech odmiennych półek cenowych. Uczciwie trzeba przyznać, że Cayin bardzo dobrze zna się na aplikacjach konwerterów - i to też tu słychać. Może wewnętrzny DAC nie gra jak high-end, lecz jest to poziom rzetelny i uczciwy, zapewniający dobrą rozdzielczość, niezłe wysycenie oraz więcej niż prawidłową równowagę tonalną. Doświetlający większe i mniejsze szczegóły, precyzyjnie obrysowujący dźwięki, wypełniający chudawe tony. Do strumieniowania Tidal HiFi/Mastrer wystarczający z nawiązką. A nawet ciut więcej.

Konkluzja
Cayin CS-120SA to mocarny tranzystorowy wzmacniacz o motorycznym, bezpretensjonalnym i przestrzennym brzmieniu, z lekkim pogrubieniem basów oraz dogęszczeniem średnicy. Dysponujący plastycznym, wysokoefektywnym i żyznym dźwiękiem, zapewniającym koncertowe i substancjalne granie na bardzo wysokim poziomie jakościowym. Warunek sine qua non - optymalny dobór kolumn, najlepiej szybkich i transparentnych. W takich warunkach Cayin CS-120SA zagra idealnie, bo synergicznie i na 100 % potencjału. Wartością dodaną wzmacniacza jest jego solidny wewnętrzny DAC (AK4490 Asai Kasei Microdevices), który jest więcej niż li tylko czczym dodatkiem, a pełnowartościowym urządzeniem. Brawo Cayin!

Cena w Polsce - 12 000 PLN.

System testowy
Wzmacniacze: Hegel H160 (test TU), Yaqin MS-650B (test TU) i Pathos Classic One MKIII (test TU).
Kolumny: Living Voice Auditorium R3 (test TU), Resonus Studio (test TU) i Guru Audio Junior (test TU).
Odtwarzacz CD: Musical Fidelity A1 CD-PRO.
Odtwarzacz sieciowy: Auralic Aries Mini (test TU).
DACi: Pioneer U-05 (test TU), S.M.S.L. M7 (test TU), Audio-gd NFB-7.77, Resonus Dictum (test TU), iFi nano iOne (test TU) oraz Encore mDSD (test TU).
Komputery: MacBook Apple Pro i Dell Latitude E6440.
Gramofon: Nottingham Analogue Horizon (test TU).
Wkładka gramofonowa: Ortofon 2M Black (test TU).
Przedwzmacniacze gramofonowe: Musical Fidelity MX-VYNL (test TU) i 1ARC Arrow SE (test TU).
Tunery: Rotel RT-1080, Sansui TU-5900 i Tivoli Model One (test TU).
Magnetofony kasetowe: Nakamichi Cassette Deck 1 (test TU) i Marantz 5020 (test TU).
Minisystem: Pioneer P1-K (test TU).
Słuchawki: Fostex TH-610 (test TU), Meze 99 Neo (test TU), MEE Audio Matrix 2 (test TU), Audictus Achiever (test TU) i Final Audio Design Pandora Hope VI (test TU).
Wzmacniacze słuchawkowe: Pioneer U-05 (test TU) i S.M.S.L. M7 (test TU).
Kondycjoner sieciowy: Xindak PC-200V (test TU).
Akcesoria: podstawa antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), podstawy głośnikowe Solid Tech, stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU), mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU) i krążek dociskowy do gramofonu Clearaudio Clever Clamp (test TU). Kondycjoner masy dla głośników QAR Dynamit (test TU). Zatyczki do gniazd RCA Sevenrods. Zworki głośnikowe Sevenrods Speaker Jumper.
Przewody audio rozmaite, ale głównie Perkune Audiophile Cables.



LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...