S

S

MA

Planeta Dźwięku

Premium Sound

Polpak

czwartek, 18 sierpnia 2016

Monitory Eryk S Concept Superioro - zapowiedź testu

W drugiej połowie lipca otrzymałem do testów niewielki lampowy wzmacniacz zintegrowany Eryk S Concept Superior (zobacz TUTAJ). Wyraziłem wówczas nadzieję, że najpewniej niebawem dostanę i niewielkie monitory Superioro, które są uzupełnieniem wzmacniacza Superior. Nieco trwało zanim udało zgrać się terminy z konstruktorem Eryk S Concept - panem Erykiem Smólskim, albowiem on przebywał w rozjazdach, albo ja. Ostatecznie głośniczki przyjechały do mnie w tym tygodniu. Mam już komplet: wzmacniacz + monitory, czyli Superior + Superioro. Superioro mają zainstalowane głośniki szerokopasmowe wykonane z japońskiej celulozy - każda membrana waży jedynie 1 gram (!). Kolumny mogą być wykończone w najrozmaitsze wzory i kolory (zobacz TUTAJ).

Myliłby się ten, kto uważa, że monitory Superioro można używać jedynie jako towarzyszy niewielkiego wzmacniacza Superior. Owszem, są to konstrukcje oparte na głośnikach szerokopasmowych, ale grające bardzo dużym dźwiękiem jak na kubaturę skrzynek. Wiem, bo jestem już po pierwszych odsłuchach. Przeto test zapowiada się bardzo ciekawie. Zapraszam do lektury recenzji Superior + Superioro za kilkanaście dni.


Zestaw Superior i Superioro (zdjęcie ze strony Eryk S Concept)



Wzmacniacz Superior

Jedno z wielu wykończeń monitorów Superioro (zdjęcie ze strony Eryk S Concept)




środa, 17 sierpnia 2016

Wzmacniacz Xindak XA6800R (II)



Chińskie słowo „xindak” ( 求真) w przybliżeniu oznacza: „poszukiwana realistyczna prawda”.

Wstęp
W połowie lipca br. od polskiego dystrybutora Polpak z Warszawy otrzymałem do testów najnowszy wzmacniacz marki Xindak, czyli Xindak XA6800R (II) (zobacz TUTAJ). To wzmacniacz czystej klasy A, dysponuje mocą wyjściową 30 Wat na kanał przy impedancji 8 Ohm. Ma też sporą masę 19 kg, jest więc co dźwigać. Nowy Xindak wygląda niczym czołg – obudowa jest bardzo masywna, otoczona podwójnymi radiatorami. Ale jest co odprowadzać, bo urządzenie pobiera aż 300 Wat energii, dlatego musi produkować dużo ciepła podczas pracy. Jednak zanim szerzej o XA6800R (II), najpierw wypada skreślić kilka słów o firmie Xindak.

Xindak Electronic Co. Ltd
O firmie Xindak pisałem wielokrotnie. Opisywałem różne wzmacniacze lampowe, tranzystorowe, świetną końcówkę mocy PA-M, a także zjawiskowe kolumny tubowe o symbolu MS-1201 (czytaj TUTAJ). Testowałem również przedwzmacniacz gramofonowy LP-1, listwy sieciowe, jak i przewody audio Xindak Silver. Wspólnym mianownikiem wszystkich tych urządzeń jest wysokiej klasy wykonanie wewnętrzne i zewnętrzne, a co za tym idzie – pierwszorzędne brzmienie. Xindak może także pochwalić się doskonałą relacją jakość/cena, jako że jest to przedsiębiorstwo natywnie chińskie.

Kilka słów o historii. Firma została założona w roku 1988 w mieście Czengdu (prowincja Syczuan, środkowe Chiny) jako Chengdu Xinda Audio & Lighting Equipment Factory i początkowo zajmowała się produkcją kondensatorów, okablowania oraz elementów oświetlenia. Pierwsze ważne wydarzenie miało miejsce w roku 1991, kiedy to przedsiębiorstwo zaangażowało się z początku w handel urządzeniami audio, a następnie we własne tego typu konstrukcje. W roku 1993 założyciel firmy, pan Ling Junyan, opublikował głośny artykuł w lokalnej prasie „Trzy częstotliwości audio i hi-fi”. W tym samym czasie nastąpiła zmiana nazwy przedsiębiorstwa na Chengdu Xinda Audio Manufacturing Co. Ltd, a także została przyjęta ostatecznie marka „xindak” jako nazwa produktów. Dalszy rozwój nastąpił błyskawicznie – w 1998 roku zostały po raz pierwszy wyeksportowane sprzęty audio – najpierw do Australii, Singapuru oraz Tajwanu, a następnie i do innych krajów. W 1999 roku nastąpiła kolejna zmiana nazwy – tym razem na Xindak Electronic Co. Ltd, którą jest do dziś. Początek XXI wieku to skonstruowanie pierwszego DACa Xindak, uruchomienie produkcji wzmacniaczy lampowych, kabli hi-fi, odtwarzaczy płyt CD oraz jednoczesny sukces marketingowo-sprzedażowy na całym świecie. Dobra passa firmy trwa do dzisiaj – marka Xindak zdobyła zaufanie wielu użytkowników hi-fi oraz jest synonimem solidności i wysokiej jakości konstrukcji przy rozsądnej, konkurencyjnej cenie. Jubileusz 20-lecia powstania segmentu produkcyjnego audio hi-fi Xindak uczcił serią „XX Anniversary”, czyli segmentem sticte high-end.

Obecnie na rynku dostępnych jest kilkadziesiąt różnych produktów z logo Xindak: wzmacniacze lampowe, tranzystorowe, odtwarzacze płyt CD i sieciowe, kolumny, kable i przewody, listwy zasilające i wiele innych. Duża część produktów zdobyła różnorodne wyróżnienia i nagrody wielu periodyków audio oraz podczas wystaw sprzętu hi-fi. Niedawno przedsiębiorstwo wdrożyło do produkcji dwie nowe konstrukcje: wzmacniacze Xindak XA-6950 (II) oraz tytułowy Xindak XA6800R (II). Cały katalog dostępny jest TUTAJ.

Wrażenia ogólne i budowa
Pierwsza edycja wzmacniacza XA6800 miała premierę w 1999 roku. Urządzenie to uzyskało wiele nagród, w tym prestiżowe wyróżnienie podczas Shanghai Audio Exhibition. Zdobyło uznanie audiofilów, było jednym z najlepiej sprzedających się w Chinach, a potem na świecie. Od tego czasu XA6800 jest wciąż ulepszany i modernizowany. Obecny XA6800R (II) to kolejna reinkarnacja wczesnego XA6800 – ulepszona i poprawiona. Wzmacniacz otrzymał całkowicie nowy wygląd i wnętrze.

Sprzęt dostarczany jest w stosunkowo dużym pudle. Wewnątrz, pośród grubych, wycinanych na kształt urządzenia, pianek, bezpiecznie spoczywa XA6800R (II). W komplecie znajduje się także pilot zdalnego sterowania (masywny, metalowy; brak baterii), kabel zasilający, instrukcja obsługi i gwarancja.

XA6800R (R) reprezentuje nowy styl wzorniczy w Xindak. Sama obudowa jest jeszcze typowa, czyli nieomal dookoła obwiedziona potężnymi radiatorami, ale za to na froncie pojawiło się novum. To dwa duże wyświetlacze wychyłowe. Podobne zamontowane były już w modelu PA-M, ale tam to były duże prostokąty, a tu są mniejsze, owalne. Bardziej zgrabne. Są one niewątpliwie wysokiej urody, a przez to dodają audiofilski szyk i styl nowemu wzmacniaczowi. Po wciśnięciu przycisku sieciowego (znajduje się pomiędzy wskaźnikami), żółte okienka wyświetlaczy zaczynają miarowo migać niebieskim światłem. Po kilkunastu sekundach potrzebnych na wygrzanie układów, migotanie ustaje – wyświetlacze świecą na stałe niebieskim światłem. Urządzenie gotowe jest do pracy.

Na przeciwległych stronach frontu zamontowano dwie duże gałki. Lewa odpowiada za wzmocnienie siły głosu, a prawa za wybór źródła. Dostępnych jest pięć ustawień – cztery dla źródeł analogowych i jedno dla cyfrowego poprzez gniazdo USB (wzmacniacz ma zamontowany wewnętrzny DAC USB). Aktywne źródło sygnalizowane jest zapaleniem się jednej z niebieskich diod rozmieszczonych dookoła gałki selektora. Pomiędzy wskaźnikami wychyłowymi (tuż nad włącznikiem sieciowym) umieszczono oko podczerwieni.

Z tyłu zamontowano parę terminali głośnikowych, cztery pary gniazd wejściowych RCA, jedno cyfrowe USB oraz gniazdo sieciowe IEC. To wszystko. Brak gniazd XLR, anten Bluetooth i innych ekstrawagancji. Warto też wspomnieć, że wzmacniacz spoczywa na czterech bardzo solidnych stopach antywibracyjnych. Od góry chromowanych, na dole obwiedzionych grubą gumą.

Jak można przeczytać na firmowej stronie: „Optymalne odprowadzanie ciepła zapewnione jest dzięki konstrukcji miedzianych mostków przewodzących ciepło po obu stronach wzmacniacza. To nie tylko zapewnia stabilną i rozsądną temperaturę pracy, ale zwiększa moc. Piękna konstrukcji dopełnia zasilacz typu R o doskonałych właściwościach. To kilka szczegółów dotyczących projektu tego nowego zintegrowanego wzmacniacza. Dwa wskaźniki po obu stronach panelu przedniego nie tylko informują o działaniu wzmacniacza, lecz niebieskim podświetleniem również poprawiają estetykę wyglądu. Czarna obudowa, pochodząca z naszej uznanej serii wysokiej klasy wzmacniaczy PA, dodaje wzmacniaczowi urzekający wygląd.

Aby dopełnić obrazu wszechstronności nowego XA6800R (II), osiąga on nowe terytoria po dodaniu złącza USB dla wbudowanego DAC dzięki czemu po podłączeniu komputera możemy cieszyć się nasza cyfrową biblioteka muzyczną. Wzmacniacz posiada cztery wejścia analogowe. Tak wyposażony, nowy XA6800R (II) jest gotowy, aby stać się sercem prostego rozwiązania audio z zadziwiających możliwościami jakie tylko wzmacniacz klasy A może dać prawdziwym melomanom”. Tyle podaje Polpak.

Z uwag użytkowych należy podkreślić, że wzmacniacz w związku z wewnętrzną konstrukcją klasy A dość mocno grzeje się. Obudowa i radiatory nagrzewają się gdzieś do temperatury około 45 st. C, tak więc konieczne jest zapewnienie swobodnej wentylacji. Postawiłem XA6800R (II) na wierzchu szafki audio, na osobnej podstawie antywibracyjnej Rogoz-Audio 3SG40.

Dane techniczne
Typ / Konstrukcja: Wzmacniacz stereo
Liczba kanałów: 2
Funkcje / wyposażenie: Pilot zdalnego sterowania
Moc wyjściowa na kanał / impedancja: 30 W / 8 Ohm ( czysta klasa A)
Przetwornik Cyfrowo-Analogowy: USB DAC
Złącza wejściowe cyfrowe: USB
Złącza wejściowe analogowe: 4 x RCA stereo
Pasmo przenoszenia: 10 Hz -100 kHz (± 1 dB)
Stosunek sygnał-szum: ≥ 93 dB
Zużycie energii: 300 W
Wymiary (W x S x G): 14 x 43 x 41 cm
Masa: 19 kg




Xindak XA6800R (II) to wyjątkowej urody wzmacniacz, choć wygląd ma nieco groźny 

Po lewej - gałka selektora źródeł; po prawej - siły głosu


Wskaźniki wychyłowe falują wraz z natężeniem dźwięku

Zbliżenie na wskaźnik wychyłowy



Bardzo solidne użebrowanie; ma swoje uzasadnienie, bo wzmacniacz mocno grzeje się

Po lewej - gramofon Pioneer PLX-1000 wraz z wkładką MC Ortofon Quintet Bronze

Xindak XA6800R (II) stoi na podstawie antywibracyjnej Rogoz-Audio 3SG40



Na zewnątrz - duże podłogówki Triangle Esprit Antal EZ, wewnątrz - monitory Guru Junior

Wewnątrz - małe monitory Eryk S Concept Superioro 


Wrażenia dźwiękowe
Do wzmacniacza przyłączałem przede wszystkim trzy pary kolumn: podłogowe Triangle Esprit Antal EZ i Pylon Diamond 28 oraz monitory PMC Twenty5.22. Przewody głośnikowe to XLO UltraPLUS. Dokładna lista sprzętu towarzyszącego dostępna jest na końcu niniejszego tekstu.

Nominalnie wzmacniacz ma jedynie 2 x 30 Wat mocy, ale zapewniam, że jest to moc wystarczająca do totalnego zawładnięcia chyba każdymi membranami głośnikowymi. Przypomnę, że Xindak pobiera aż 300 Wat prądu, pracuje zaś w czystej klasie A, więc jego Wat (upraszczając rzecz) nie jest równy „zwykłemu” Watowi. Dzięki temu brzmienie jest imponujące: mocarne, dynamiczne i atletyczne – dociążone i wypełnione. Czuć fizyczną substancję dźwięku, jej głębię i obecność, narastanie i falowanie, dużą energię, etc. Dodatkowo przekaz jest jędrny i sprężysty, a przez to bardzo przyjemny w odbiorze. Poszczególne tony są skrupulatnie separowane i nie zlewają się ze sobą. Wzmacniacz dużo uwagi poświęca na ukazanie całego brzmienia, kompletnego i dopełnionego. Można napisać – holistycznego. Taki dźwięk przynosi wiarygodne instrumenty, które mają mocne, bo realistyczne, wręcz koncertowe brzmienie, sporo powietrza dookoła, a także optymalne wybrzmienia.

Oczywiście powyżej opisana muskulatura dźwięku nie wyklucza równowagi i dokładności, lecz wręcz przeciwnie. Brzmienie jest wyjątkowo precyzyjne – trafia w istotę muzyki, przekazuje wiele informacji o nagraniach. Dominuje w tym średnica, która jest skondensowana, bardzo nasycona. Dostarcza miękkie i plastyczne brzmienie, muzyka płynie naturalnie i kulturalnie. Równo i spokojnie. Bardzo pozytywnych wrażeń dostarczają również niskie tony. Mają mięsiste uderzenie, bas sięga nisko i daleko – wręcz podskórnie. Bas jest wielowymiarowy i wielopoziomowy. Bez większych problemów potrafi wywołać wrażenie potężnego, nawet większego niż jest. Ma siłę uderzyć zdecydowanie, trafnie wycelować, ale równolegle nie ma w nim żadnego utwardzenia lub sztuczności. Odsłuchy każdego repertuaru, czy to rozbudowana symfonika, czy elektronika, czy wreszcie mocny rock przynoszą bardzo dużo emocji i radości. Te uczucia jednoczą delikatny sensualizm z dużą energią oraz dynamiką brzmienia. Taki dojrzały styl gry nie często można spotkać w konstrukcjach wycenianych < 10 000 PLN, a nowy Xindak takowym zaawansowaniem brzmienia może się pochwalić. I to bez żadnych wątpliwości. Brawo!

Przekaz jest wystarczająco selektywny, aby bezproblemowo móc usłyszeć pojedyncze smyczki nawet dużej orkiestry symfonicznej. Jednocześnie mają one żar i moc; to wysoki poziom dźwięczności i wewnętrznej struktury. Równie godna pochwały są zjawiska stereofoniczne oraz rozbudowana przestrzeń. Stereo jest perfekcyjne, zaś scena – hektarowa. Xindak nie ma najmniejszych problemów z kreśleniem prawdziwego 3D. Scena jest nieco przybliżona, ale przez to bezpośrednia – wybornie dotykalna.

Konkluzja
Nowy Xindak XA6800R (II) to wyśmienity wzmacniacz! Ma piękną, choć nieco groźną prezencję. Dysponuje bardzo zaawansowanym dźwiękiem: muskularnym, dynamicznym i energetycznym – dociążonym i wypełnionym. Równolegle brzmienie jest wyjątkowo precyzyjne – trafia w centrum istoty muzyki, przekazuje wiele informacji o nagraniach. To przekaz wyjątkowo organiczny i fizjologiczny - pełnokrwisty. Dzięki temu odsłuchy zawsze dostarczają dużo radości i satysfakcji. Polecam!

Cena w Polsce – 6 200 PLN.

System testowy
Wzmacniacze: Hegel H160 (test TU), Pathos Classic One MKIII (test TU), Audia Flight FL Three S (test TU), Fezz Audio Titania (test TU), Cayin CS-55 A (test TU), Eryk S Red King Premium (test TU) oraz Dayens Ecstasy III (test TU).
Kolumny: Triangle Esprit Antal EZ (test TU), Pylon Diamond 28 (test TU), Studio 16 Hertz Canto One New (test TU), Eryk S Ketsus Special (test TU) i Guru Audio Junior (test TU).
Źródła cyfrowe: odtwarzacz CD Musical Fidelity A1 CD-PRO, Schiit Bifrost Multibit (test 
TU) i NuForce Air DAC (test TU).
Komputery: MacBook Apple Pro, Acer Aspire ES13 i Dell Latitude E6440.
Gramofony: Nottingham Analogue Horizon z wkładką Ortofon 2M Black (test 
TU) i Pioneer PLX-100 z Ortofon Quintet Bronze (test TU).
Przedwzmacniacze gramofonowe: iFi iPhono2 (test TU
), Primare R32 (test TU), Musical Fidelity MX-VYNL (test TU) i Trilogy 906 (test TU).
Tunery: Rotel RT-1080, Yamaha T-550 i Sansui TU-5900.
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1.
Minisystem: Pioneer P1-K (test 
TU).
Słuchawki: RHA MA750 (test 
TU), Final Audio Design Adagio V (test TU), Final Audio Design Pandora Hope VI (test TU), Oppo PM-3 (test TU) i AKG K545 (test TU).
Wzmacniacze słuchawkowe: Cayin C5 DAC (test 
TU), S.M.S.L. sAp-8 i Divaldi AMP-01 (test TU).
Okablowanie: Przewody głośnikowe Cardas 101 Speaker (test 
TU) i Melodika Brown Sugar BSC 2450 (test TU). Seria XLO UltraPLUS. Pełne okablowanie AirTech seria Evo oraz Perkune Audiophile Cables.
Akcesoria: podstawa antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU) i mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU). Zatyczki do gniazd RCA Sevenrods. Zworki głośnikowe Sevenrods Speaker Jumper.

niedziela, 14 sierpnia 2016

Kolumny głośnikowe Pylon Diamond 28


Różne wybarwienia dębowego forniru uszlachetnianego olejowoskiem (zdjęcie ze strony Pylon Audio)

Wstęp
Około pół roku opisywałem premierowe głośniki Pylon Diamond 25 (czytaj recenzję TUTAJ). Nie ukrywam, że wówczas ich wyrafinowany dźwięk oraz precyzyjne wykonanie bardzo przypadły mi do gustu. Postanowiłem wówczas, że jak Bóg da, to zamówię parę dla siebie jako stałe wyposażenie mojego systemu testowego. Jednak z tego powodu, że mój główny pokój odsłuchowy ma nieco powyżej 30 m2, uznałem iż to większe konstrukcje Diamond 28 będą odpowiedniejsze.

Dla przypomnienia, tak napisałem o Diamond 25 w podsumowaniu testu: "Pylon Diamond 25 to kolumny, które każą przewartościować pojęcie i definicję high-fidelity. Albowiem kosztują około 5 500 - 5 900 PLN (w zależności od wersji wykończenia) a grają jakby nie istniały ograniczenia budżetowe i nie obowiązywały zwykłe prawa fizyki. Diamond 25 to doskonały dźwięk zaproponowany w więcej niż rozsądnej cenie. A do tego pierwszorzędnie wykończenie i piękna prezencja. Czego chcieć więcej? Fantastyczne głośniki. Pełna rekomendacja!".

W związku z powyższym, pod koniec maja br. zamówiłem Pylon Diamond 28 bezpośrednio u jarocińskiego producenta, a pod koniec czerwca kolumny były już u mnie. Najpewniej Czytelnik zapyta, dlaczego musiałem czekać na zamówione kolumny Diamond 28 prawie miesiąc? Nie, nie wynika to z cyklu produkcyjnego Pylon Audio. Po złożeniu indywidualnego zamówienia w innym niż zwyczajowe wykończenie lakieru lub forniru, Pylon Audio zazwyczaj wyrabia się w tydzień, góra w dwa. W moim przypadku najpierw pomyślałem, że fajnie byłoby mieć "diamenty" w białym lakierze fortepianowym, ale potem doszedłem do wniosku, że mam już kolumny w takim wykończeniu (Triangle Esprit Antal EZ) po co więc drugie. Pozwoliłem sobie więc pogrymasić i zmienić zdanie, a załoga Pylon Audio w swej nieograniczonej cierpliwości zmieniła moje wcześniejsze zamówienie. Ostatecznie zdecydowałem się na wykończenie jasnego dębowego forniru uszlachetnionego tzw. olejowoskiem, co jest firmową nowością. Pylon Audio właśnie wprowadza rozszerzoną ofertę dębowych fornirów olejowoskowych - są tu wybarwienia takie jak: Dark Oak, Chocolate, Valnut, Characol, Super White, Smoked Oak i kilka innych. Od razu napiszę, że na żywo prezentują się one zabójczo. Nie bez znaczenia jest fakt, że w 2,5 drożnej konstrukcji zastosowano cenioną 19 mm kopułkę tekstylną firmy Scan Speak, natomiast średnie tony i dół pasma powierzono parze 18 cm przetworników norweskiego Seas. Tym samym przechodzę do szczegółowego opisu Diamond 28.

Wrażenia ogólne i budowa
Kolumny dostarczane są w dwóch gigantycznych pudłach, jednak inteligentny sposób ich zapakowania powoduje brak większych problemów z wypakowaniem i wyjęciem. Wystarczy postawić kartony pionowo (wraz z odpowiednim oznaczeniem góra-dół), otworzyć klapy pudeł i po prostu wysunąć kolumny wraz ich styropianowymi ochronnymi formami. Potem zdjąć górną formę, wyjąć skrzynkę z dolnej, postawić na podłodze i zdjąć worek. Następnie trzeba wkręcić kolce, ustawić na podstawkach. To wszystko. Całość czynności zabiera nie więcej niż 15 minut.  

Pylon Diamond 28 to duże skrzynki, ale ich bryła jest szczupła, a głęboka, w związku z czym nie mowy o optycznym ciężarze. Tym bardziej iż stoją odchylone do tyłu na wydłużonych do tyłu podstawkach (dla zapewnienia stabilności), za pośrednictwem cokołów obwiedzionych aluminiowymi płytkami. Taki zabieg nadaje wizualną lekkość, a jednocześnie zapewnia zrównoważenie fazowe zależności występujących między zamontowanymi głośnikami. Jak już pisałem, kolumny pokryte są jasnym dębowym fornirem uszlachetnionym tzw. olejowoskiem, co jest firmową nowością. Pylon Audio wprowadził rozszerzoną ofertę dębowych fornirów olejowoskowych - są tu wybarwienia takie jak: Dark Oak, Chocolate, Valnut, Characol, Super White, Smoked Oak i kilka innych. Na żywo takie wykończenie prezentuje się znakomicie, niestety żadne zdjęcie nie jest w stu procentach przekazać urody okleiny z pokryciem typu olejowosk. Trzeba to zobaczyć osobiście. Fornir położony jest równiusieńko, czysto i dokładnie. Drewniana okleina na bokach jest ułożona tak, aby słoje układały się poziomo, a na przedniej i tylnej ściance – pionowo. Efekt takiej stolarki jest zachwycający.

Diamond 28 to 2,5 drożna konstrukcja. Podobnie jak w modelu Diamond 25 zastosowano 19 mm kopułkę tekstylną duńskiej firmy Scan Speak D2010/851300, zaś za średnie tony i dół pasma odpowiada para 19 cm przetworników norweskiego Seasa CA18RLY. W kolumnach zwrotnica montowana jest w technice montażu bezpośredniego, zastosowano w niej kondensatory polipropylenowe. Rozmieszczenie cewek zostało zoptymalizowane pod kątem minimalizacji współoddziaływania. Obudowy głośnikowe zestawu Diamond 28 zostały wykonane w identycznej technologii jak w przypadku modelu Diamond 25. Bryła wykonana jest z solidnych płyt MDF, do wytłumienia skrzynek zastosowano maty bitumiczne oraz wełnę owczą. Całość konstrukcji wewnątrz usztywniono dodatkowymi wzmocnieniami.

Kolumny zaopatrzone są w maskownice mocowane za pomocą magnesów, przez to fronty nie są upstrzone żadnymi otworami psującymi estetykę frontów, idealna gładź frontów pozostaje nienaruszona. Maskownice przykrywają jedynie część przednich ścianek, te z głośnikami. Pozostałe fragmenty pozostają odkryte. W komplecie są również kolce (8. sztuk) wraz z talerzykami/podstawkami.

Dane techniczne
Impedancja 4 Ohm
Pasmo przenoszenia 36 Hz - 20 000 Hz
Moc nominalna 120 W
Moc maksymalna 250 W
Efektywność 90 dB
Wymiary [W x H x D] 1 040 x 196 x 370 mm
Masa 25 kg / sztuka
Głośnik niskotonowy 2 x Pylon Audio PSW 18.8.CA (2 x Seas CA18RLY)
Głośnik wysokotonowy Pylon Audio PST 19.T (Scan Speak D2010/851300
Kolumny adresowane są pomieszczeniom o powierzchni 25 - 45 m2
Gwarancja 3 lata + 1 rok (rejestracja produktu)


Olbrzymie kartony z Diamond 28; wysokość to około 1,3 metra

Dzięki umieszczeniu kolumn w solidnych formach, ich wysunięcie z kartonów nie stanowi problemu


2 x Seas CA18RLY i Scan Speak D2010/851300


Kolumny Diamond 28 są stosunkowo szczupłe (19,6 cm), ale bardzo głębokie (37 cm)



Wspaniała stolarka; wykończenie uszlachetnione tzw. olejowoskiem

Tylna ścianka; na samym dole wylot bass-reflexu i pojedyncze terminale głośnikowe


Gram z trzech wzmacniaczy: Hegel H160, Fezz Audio Titania i Pathos Classic One MKIII


Wrażenia odsłuchowe
Powierzchnia pomieszczenia odsłuchowego to 30 m2, kolumny były odsunięte od tylnej ściany o niecały metr i około pół metra od bocznych. Diamond 28 przyłączałem do kilku wzmacniaczy: lampowych Fezz Audio Titania i Cayin CS-55 A oraz tranzystorowych – Hegel H160, Dayens Ecstasy III i Audia Flight FL Three S, a także hybrydowego Pathos Classic One MKIII. Przewody głośnikowe to XLO UltraPLUS i Perkune Audiophile Cables. Dokładna lista sprzętu towarzyszącego dostępna jest na końcu niniejszego tekstu.

Zastanawiam się co tu więcej napisać o odsłuchach Pylon Diamond 28 niż w przypadku Diamond 25. Albowiem brzmienie obu tych konstrukcji jest bardzo zbieżne, przy czym w tej pierwszej jest wszystkiego nieco więcej – dźwięk jest trochę większy, szerszy i głębszy. Bardziej namacalny i bezpośredni - wyraźniejszy. Bardziej obfity, żywszy. Jednak sama barwa, detaliczność, skala i dynamika są niezmienne. Tak, jak w Diamond 25, w dźwięku 28 uderza wysoka plastyczność i euforyczność, piękne obrazowanie sceny, a także swoboda kreowania zjawisk przestrzennych – masywność i substancjalność brzmienia. To bez żadnych wątpliwości bardzo wysoka klasa dźwięku.

Instrumenty są wybornie dociążone i optymalnie dźwięczne, brzmią naturalnie i harmonijnie. Podobnie jak ich „mniejsi bracia”, Diamond 28 zapewniają przyjemną w odbiorze energię połączoną z łagodnością. To brzmienie wysublimowane, takie które sprawia, że każdy gatunek muzyki zabrzmi co najmniej dobrze, o ile nie fantastyczne. Brzmienie jest odpowiednio wysycone tym, co najważniejsze, czyli muzyką – jej gęstą substancją, dużym jej zróżnicowaniem. Czuć, że głośniki zostały stworzone do grania bez kompleksów, ukazywania radości muzycznej, podkreślania tego co najważniejsze w przekazie – zaawansowanej muzykalności.

Przekaz mimo, że nie jest wyeksponowany, czy agresywny to jest dokładny, precyzyjny i wierny. Odbiorca ma poczucie uczestnictwa w realnym spektaklu lub koncercie, bo dźwięk jest żywy i namacalny. Skierowany prosto na słuchacza, angażujący go nieomal totalnie, choć jest to zdrowy i wyrafinowany poziom ekspresji, a nie impertynencki, czy niegrzeczny. Dzięki temu każdy rodzaj repertuaru brzmi naturalnie i wiarygodnie – przekonująco. Jarocińckie głośniki mają wybornie ofensywny i ekspansywny styl grania, lecz równolegle przyprawiony dużą dozą kultury i ogłady. Panuje tu ogólna spójność i symetria dźwięku. Ład i proporcja.

Dźwięk jest optymalnie rozciągnięty od samej dobrze widzialnej góry, poprzez nasyconą średnicę, aż do niskich basów. Te zaś są muskularne i mocne. Pulsują rytmem niczym ocean falami podczas przypływu. Niskie tony są stabilną konstrukcją dźwięku, na której solidnie opierają się pozostałe zakresy. Należy wspomnieć o tym, że ogólny balans tonalny można nazwać lekko ocieplonym. Soprany są lekko zmiękczone i rozproszone, co nie sprzyja dalekiej analizie i super szczegółowości, ale krzywdą byłoby napisać, że wysokie tony nie są zróżnicowane, bo są i to nieźle. Są jednak nieco zdystansowane, dzięki czemu nie ma mowy o krzykliwości, czy szklistości sopranów.

Kończąc opis, należy zaznaczyć, że Diamond 28 spokojnie można przyłączać do droższej elektroniki niż wynosi ich cena. Owszem, już np. wzmacniacz za około 6 000 PLN dobrze sprawdzi się z Pylonami, ale dopiero droższe konstrukcje (> 10 000 PLN) ujawnią cały bogaty potencjał brzmieniowy jarocińskich kolumn. U mnie Diamondy z najlepszej strony pokazały się ze wzmacniaczami tranzystorowymi Hegel H160 i Audia Flight FL Three S oraz z hybrydą Pathos Classic One MKIII. Najwięcej było tu czaru, smaczków i odczuwalnego zaawansowania dźwięku. Kapitalnie również wypadła polska lampa Fezz Audio Titania.  

Konkluzja
Podsumowanie może być tylko jedne: Pylon Diamond 28 to wybitne głośniki pod każdym względem.

Pylon Diamond 28 to bardzo solidne konstrukcje, wysokiej klasy zastosowane elementy  do budowy, perfekcyjne wykonanie, piękna stolarka w tym i intrygujące wykończenie tzw. olejowoskiem. Diamond 28 to referencyjny dźwięk w swojej klasie: spójny, rytmiczny i barwny. Wspaniałe kolumny – polecam z całego serca! (przypominam, u mnie opisywane Pylony zostają na stałe).

Pylon Diamond 28 w wersji okleiny jasny dąb pokrywany olejowoskiem – cena w Polsce około 6 500 PLN.

System testowy
Wzmacniacze: Hegel H160 (test TU), Pathos Classic One MKIII (test TU), Xindak XA6800R (II), Audia Flight FL Three S (test TU), Fezz Audio Titania (test TU), Cayin CS-55 A (test TU), Eryk S Red King Premium (test TU) oraz Dayens Ecstasy III (test TU).
Kolumny: Triangle Esprit Antal EZ (test TU), Studio 16 Hertz Canto One New (test TU), Eryk S Ketsus Special (test TU) i Guru Audio Junior (test TU).
Źródła cyfrowe: odtwarzacz CD Musical Fidelity A1 CD-PRO, Schiit Bifrost Multibit (test 
TU) i NuForce Air DAC (test TU).
Komputery: MacBook Apple Pro, Acer Aspire ES13 i Dell Latitude E6440.
Gramofony: Nottingham Analogue Horizon z wkładką Ortofon 2M Black (test 
TU), Pioneer PLX-100 z Ortofon Quintet Bronze (test TU) i Lenco L-90 z Goldring Elan (test TU).
Przedwzmacniacze gramofonowe: iFi iPhono2 (test TU
), Primare R32 (test TU), Musical Fidelity MX-VYNL (test TU) i Trilogy 906 (test TU).
Tunery: Rotel RT-1080, Yamaha T-550 i Sansui TU-5900.
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1.
Minisystem: Pioneer P1-K (test 
TU).
Słuchawki: RHA MA750 (test 
TU), Final Audio Design Adagio V (test TU), Final Audio Design Pandora Hope VI (test TU), Oppo PM-3 (test TU) i AKG K545 (test TU).
Wzmacniacze słuchawkowe: Cayin C5 DAC (test 
TU), S.M.S.L. sAp-8 i Divaldi AMP-01 (test TU).
Okablowanie: Przewody głośnikowe Cardas 101 Speaker (test 
TU) i Melodika Brown Sugar BSC 2450 (test TU). Seria XLO UltraPLUS. Pełne okablowanie AirTech seria Evo oraz Perkune Audiophile Cables.
Akcesoria: podstawa pod gramofon Rogoz-Audio 3SG40 (test 
TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU) i mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU). Zatyczki do gniazd RCA Sevenrods. Zworki głośnikowe Sevenrods Speaker Jumper.







Kilka dodatkowych zdjęć Pylon Diamond 28 podczas testów w salonie Premium Sound w Gdańsku, gdzie zawiozłem je celem dokładniejszych i szerszych odsłuchów (autor zdjęć: Jacek Guzek)


środa, 10 sierpnia 2016

Monitory PMC Twenty5.22



Wstęp
Warszawski EIC Sp. z o.o. w maju br. poinformował, że właśnie został polskim dystrybutorem szacownej brytyjskiej głośnikowej firmy PMC Ltd. A co oznaczają te trzy kultowe litery PMC w audiofilskim świecie, to chyba każdy wie. To skrót od The Professional Monitor Company Limited.

PMC Limited
PMC Ltd. została założona w podlondyńskim mieście Luton w 1990 roku przez dwóch inżynierów – Petera Thomasa, wcześniej pracującego dla BBC, oraz Adriana Loadera z FWO Bauch. Pierwszym owocem ich wspólnej pasji, zaangażowania i wiedzy były monitory aktywne BB5-A przeznaczone do użytku studyjnego. Odniosły wielki sukces rynkowy – stały się produktem nieomal referencyjnym i używanym w wielu prestiżowych studiach nagrań. PMC na swojej stronie szczyci się licznymi znanymi artystami, którzy używają na co dzień lub kiedyś używali jej kolumn. Posługiwali się nimi (i wielu nadal to czyni) podczas obróbki nagrań między innymi tacy artyści jak Stevie Wonder, czy Prince oraz wytwórnie płytowe Deutche Gramofon, Decca i Harmonia Mundi, co mówi samo za siebie. Można również dowiedzieć się, że albumy Davida Bowiego „Heroes” oraz „Sacry Monsters” były remasterowane na PMC BB5 XBD Active. Owa lista jest bardzo długa – trudno by wszystkie pozycje przytaczać, ale warto jeszcze zwrócić uwagę na takich twórców jak: Coldplay, Florence and the Machine, Bjork, Elton John, Abba, Feithless, Gorillaz, Iggy Pop, Mike Oldfield, czy Lana del Ray… Realizowano też mnóstwo muzyki do filmów na kolumnach marki PMC.

Obecnie w firmowym katalogu można znaleźć szeroką paletę kolumn przeznaczonych zarówno na rynek profesjonalny jak i użytkowy. Z okazji 25-lecia firmy wprowadzono na rynek zupełnie nową linię kolumn, którą nazwano Twenty5 (czyli 25). Jak można dowiedzieć się z materiałów informacyjnych: "Kolumny z serii Twenty 5 wyposażone są w technologię Advanced Transmission Line, ale także cały szereg innowacji takich, jak nowe, wydajne przetworniki niskośredniotonowe G-weave, czy profil wylotu linii transmisyjnej Laminair opracowany specjalnie by zapewnić perfekcyjny przepływ powietrza z wnętrza obudowy do otoczenia. Przy jego projektowaniu wykorzystano doświadczenia, jakie zdobył Oliver Thomas pracując w Formule 1, gdzie turbulencje są zwalczane gdyż hamują bolidy. W skład linii Twenty5 wchodzą dwa modele podstawkowe - Twenty 5.21 i Twenty 5.22, a także trzy modele podłogowe - Twenty 5.23, Twenty 5.24 i Twenty 5.26.

Warto wiedzieć, że profil Laminair został po raz pierwszy zastosowany w profesjonalnych monitorach głównych QB1, gdzie w linię transmisyjną wdmuchują powietrze cztery potężne 10-calowe głośniki niskotonowe, dysponujące łączną mocą 4 000 W. Laminair zapewnił minimalizację turbulencji spowalniających przepływ powietrza, przez co reprodukowany przez kolumnę bas jest jeszcze szybszy, dynamiczniejszy i lepiej zdefiniowany, a przepływające powietrze nie wytwarza żadnych odgłosów. Głośniki nisko-średniotonowe pracując w obudowach wykorzystujących linię transmisyjną muszą być zdolne do pracy w ekstremalnych warunkach. Muszą posiadać bardzo dużą wytrzymałość na przeciążenia, być czułymi na najmniejsze zmiany sygnału, a przy tym wykazywać się bardzo wysoką szczegółowością".

Wrażenia ogólne i budowa
Twenty5.22 to duże i stosunkowo ciężkie monitory. Mają wymiary 410 x 192 x 373 mm (W x G x S) oraz sporą masę 10 kg/sztuka. Efektywność to 89 dB, a pasmo przenoszenia rozciąga się od 39 Hz do 25 000 Hz. Przednie ścianki odchylone są lekko do tyłu. Skrzynki pokryte są naturalnym fornirem, do mnie trafiło wybarwienie typu orzech włoski. Nie muszę dodawać, że kolumny prezentują się znakomicie – design, zastosowane materiały i stolarka to najwyższa półka. Tip-top. Na pewno monitory PMC staną się od razu ozdobą każdego pomieszczenia odsłuchowego – czy to domowego, czy profesjonalnego. O zastosowanych głośnikach napisałem już w poprzednim rozdziale. Profil Laminair (linia transmisyjna obudowy) wyprowadzony jest na zewnątrz dużymi, płaskimi kanałami u dołu monitorów. Zakończony jest dyfuzorem-maskownicą, spod której widać czarną gąbkę. Z tyłu na sporej metalowej i (wypolerowanej na wysoki połysk) płytce umieszczono pojedyncze terminale głośnikowe, ale za to klasy galanteryjnej. Wyglądają na bardzo drogie. W zestawie znajdują się maskownice mocowane na magnesy. Przykrywają oczywiście jedynie głośniki. Wylot linii transmisyjnej pozostaje odkryty.



Monitory stoją na szwedzkich podstawkach Solid Tech


Piękna stolarka skrzynek - naturalny fornir orzechowy


Wysokiej klasy głośniki

Szykowne logo PMC


Wylot linii transmisyjnej Laminair

Luksusowe terminale głośnikowe

Odsłuch z gramofonu Pioneer PLX-1000 z wkładką MC Ortofon Quintet Bronze


Rzut oka na system odsłuchowy: na prawej szafce wzmacniacze Hegel H160 i Xindak XA6800R (II)


Wrażenia dźwiękowe
Kolumny podłączałem przede wszystkim do wzmacniaczy tranzystorowych: Hegel H160, Audia Flight FL Three S i Xindak XA6800R (II), lampowych: Cayin CS-55 A i Fezz Audia Titania i hybrydowego Pathos Classic One MKIII. Przewody głośnikowe to za każdym razem XLO UltraPLUS. Dokładna lista sprzętu towarzyszącego dostępna jest na końcu niniejszego tekstu.

Kilka razy miałem okazje odsłuchiwać monitory, które w istocie rzeczy grały jak pełnowymiarowe kolumny podłogowe. Może nie jak jakieś olbrzymy, ale z pewnością adekwatnie do poziomu co najmniej głośników kompaktowych. Tak grają prawie wszystkie Xavian, duża cześć Paradigm, kilka modeli Triangle. Z polskich to na pewno Impulse Audio Alize. Powyższe kolumny podstawkowe tak są skonstruowane i strojone, ze dysponują spora energia oraz głębokim zejściem basów. Można zżymać się, ze jest to dla monitorów nienaturalne i niefizjologiczne, ale wymienione głośniki autentycznie dobrze brzmią, świetnie rozkładają akcenty brzmieniowe, nie rażą sztuczczyzną ani przesadą. Po prostu są zbudowane z dużym znawstwem akustyki. Do takich monitorów przynależą tez tytułowe PMC Twenty5.22. Zapewniają jędrny, wyjątkowo rosły i rozciągnięty dźwięk o wysokiej energii oraz uderzeniu, jakim nie powstydziłyby się armaty hiszpańskiej armady. PMC oferują mocarne i pełnopasmowe brzmienie z szybkim bitem i podmuchem dźwięku godnym wulkanu. (Na pewno dużo pomagają w tym inteligentne linie transmisyjne skrzynek). Trochę przerysowuję, ale te głośniki maja naprawdę spory rozmach i dynamikę. Równolegle ich brzmienie jest harmonijne, symetryczne i wyjątkowo klarowne. Podążające prosto w stronę jądra high-endu. To przekaz detaliczny, precyzyjny i substancjalny. Zaopatrzony w piękne stereo i hektarową przestrzeń.

Nie muszę dodawać, że Twenty5.22 całkowicie nikną w pokoju odsłuchowym albowiem dźwięki nie tylko lekko i swobodnie odrywają się od krawędzi skrzynek ale również otrzymują duża akcelerację i bieg. Dzięki temu przekaz jest przykładem wzorcowego napowietrzenia tonalnego zaopatrzonego w referencyjne wręcz zjawiska stereofoniczne.

Warto wspomnieć o fakcie, że PMC nie do końca są neutralne. Nie chcę przez to napisać, iż są jakoś specjalnie podkolorowane, czy podrasowane. Nic z tych rzeczy. Ale kiedy wsłuchać się w Twenty5.22 staje się jasne, że dysponują bardzo rozbudowaną paletą barw. Od pasteli, poprzez barwy naturalne, aż po jaskrawe niczym obrazy szwajcarskich awangardzistów. Dzięki temu instrumenty mają sposobność zabrzmieć malowniczo, bardzo kolorowo. Nawet te oryginalnie w nagraniu nieco niemrawe i wyblakłe zostają pokolorowane. Otrzymują głębię, nasycenie i chromatyzm. Brzmią ciepło, wyraźnie i żarliwie. Na przykład struny fortepianu jawią się jako niezwykle dźwięczne - rozwibrowane i soczyste, z kolei saksofony dysponują mocnym i euforycznym brzmieniem, a instrumenty perkusyjne mają spory ciężar gatunkowy i niezłe uderzenie. Dodatkowo w tym wszystkim czuć powietrze, daleką akustykę i ciągnące się pogłosy. Kiedy nastawić nagrania z muzyką organową, można poczuć się jak na prawdziwym koncercie w kościele. Słychać wszelkie zakamarki, zakręty i wybrzmienia organów - nawet te najniższe nie snują się bezcelowo po nawach i sklepieniach, a brzmią pełnie i żywo. Precyzyjnie i wiarygodnie. Należy także zauważyć, iż dźwięk generowany przez PMC jest nie tylko nasycony i plastyczny, lecz również wysoce selektywny i szczegółowy, przy czym jest to ten poziom rozdzielczości, który wydobywa całą prawdę o nagraniu, lecz nie drażni, nie irytuje zbytnią analizą. Twenty5.22 wchodzą w głąb zapisu, zaglądają daleko, odkrywają mnóstwo detali, aczkolwiek nie ma mowy o przykrych dla uszu dźwiękach. Te są umiejętnie wygładzane, oszlifowane przez brytyjskie monitory. Zostaje tylko piękno i czar.

Kilka słów o zestawieniach z różnymi wzmacniaczami. W czasie testów używałem przede wszystkim tranzystorowe Hegel H160 i Audia Flight FL Three S, hybrydowy Pathos Classic One MKIII oraz lampowy Cayin MS-55 A. Do osobnej kategorii należy zaliczyć wzmacniacz tranzystorowy pracujący w czystej klasie A, czyli Xindak XA6800R (II). Zawsze uważałem, że monitory dla optymalnego wysterowania potrzebują więcej mocy niż niejedne duże kolumny podłogowe. Przypadku PMC ta reguła sprawdza się w stu procentach. Są łase na duże dawki prądu jak dziecko na słodycze. Do porządnego rozpędzenia powietrza w linii transmisyjnej, a następnie do energicznego wypchnięcia go na zewnątrz potrzeba trochę mocy i to, w moim przekonaniu, najlepiej tranzystorowej. Stąd najbardziej sprawdziły się silne wzmacniacze Audia Flight FL Three S i Hegel H160, podobnie Xindak XA6800R (II), choć nominalnie oferujący niewielką moc 2 x 30 Wat – to jednak wzmacniacz klasy A, pobierający aż 300 Wat prądu. Wzmacniacze lampowe i hybrydowe lepiej wypadają w innych konfiguracjach niż z monitorami PMC. Owszem, można spróbować je z nimi zestawiać, ale wówczas kolumny nie ujawnią całego swojego dużego potencjału i możliwości.

Podsumowanie
PMC Twenty5.22 to wyborna konstrukcja skrzynek zawierająca firmową linię transmisyjną Laminair, co umożliwia optymalny przepływ powietrza z wnętrza obudowy do otoczenia. Budowa i wykonanie monitorów to klasa premium.

Kolumny zapewniają wspaniale energetyczny i barwny przekaz o żywych wokalach oraz dociążonych instrumentach. Do tego dochodzi precyzyjna stereofonia oraz holograficzna przestrzeń. To dźwięk nasycony i plastyczny, lecz również wysoce selektywny i szczegółowy, przy czym jest to ten zaawansowany poziom rozdzielczości, który wydobywa całą prawdę o nagraniu, lecz nie drażni, nie irytuje zbytnią analizą. Referencyjne monitory. Polecam!

Cena w Polsce – 13 000 PLN (za parę).

System testowy
Wzmacniacze: Hegel H160 (test TU), Pathos Classic One MKIII (test TU), Xindak XA6800R (II), Audia Flight FL Three S (test TU), Fezz Audio Titania (test TU), Cayin CS-55 A (test TU), Eryk S Red King Premium (test TU) oraz Dayens Ecstasy III (test TU).
Kolumny: Triangle Esprit Antal EZ (test TU), Studio 16 Hertz Canto One New (test TU), Eryk S Ketsus Special (test TU), Pylon Diamond 28 i Guru Audio Junior (test TU).
Źródła cyfrowe: odtwarzacz CD Musical Fidelity A1 CD-PRO, Schiit Bifrost Multibit (test 
TU) i NuForce Air DAC (test TU).
Komputery: MacBook Apple Pro, Acer Aspire ES13 i Dell Latitude E6440.
Gramofony: Nottingham Analogue Horizon z wkładką Ortofon 2M Black (test 
TU), Pioneer PLX-100 z Ortofon Quintet Bronze (test TU) i Lenco L-90 z Goldring Elan (test TU).
Przedwzmacniacze gramofonowe: iFi iPhono2 (test TU
), Primare R32 (test TU), Musical Fidelity MX-VYNL (test TU) i Trilogy 906 (test TU).
Tunery: Rotel RT-1080, Yamaha T-550 i Sansui TU-5900.
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1.
Minisystem: Pioneer P1-K (test 
TU).
Słuchawki: RHA MA750 (test 
TU), Final Audio Design Adagio V (test TU), Final Audio Design Pandora Hope VI (test TU), Oppo PM-3 (test TU) i AKG K545 (test TU).
Wzmacniacze słuchawkowe: Cayin C5 DAC (test 
TU), S.M.S.L. sAp-8 i Divaldi AMP-01 (test TU).
Okablowanie: Przewody głośnikowe Cardas 101 Speaker (test 
TU) i Melodika Brown Sugar BSC 2450 (test TU). Seria XLO UltraPLUS. Pełne okablowanie AirTech seria Evo.
Akcesoria: podstawa pod gramofon Rogoz-Audio 3SG40 (test 
TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU) i mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU). Zatyczki do gniazd RCA Sevenrods. Zworki głośnikowe Sevenrods Speaker Jumper.



LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...